30.11.2016

Mam dziecko, nie mam czasu na czytanie książek!



Jestem matką. "Siedzę" z dzieckiem w domu. Czyli w praktyce mam urwanie głowy. Trzeba ogarnąć niemowlę. Posprzątać, ugotować i nie wyglądać jak zwłoki. Kiedy mam czytać? Co, Ty też? Jak to od porodu przeczytałaś więcej niż jedną powieść? Buahaha... zaraz to nie był żart?! Nie sugeruję oczywiście, że jesteś leniwym nierobem, lub też wyrodną matką, która zaniedbuje dziecko dla własnych fanaberii, co to to nie! No ale sama powiedz… Kto ma na to czas? Co innego w ciąży podczas zdychania relaksu na L4, ale z dzieckiem na rękach? Człowiek karmi dziecko, przewija je i dalej zapiernicza w domu lub myśli dlaczego ono niespodziewanie zamieniło się w małego, czerwonego, krzyczącego potwora. A przynajmniej dobra matka powinna tak robić! Odmóżdżający serial w tle, facebook, gazeta o dzieciach lub ewentualnie książka o rozwoju latorośli. Nie ma w tym miejsca na książki, nie widzisz? Aaaa!! Bo Ty pewnie z dziadkami mieszkasz, to babcia wszystko za Ciebie robi!! Nie?!! Jak to nie? Bój się wszechmocnego...!


Na pewno wiecie o czym piszę. Tym razem witam w wersji dla zaawansowanych moich refleksji na temat czasu na czytanie książek. Jeżeli jeszcze nie jesteś rodzicem odsyłam Cię do części  dla początkujących  pierwszej moich przemyśleń Nie mam czasu na czytanie książek!  Ludzie uwielbiają reagować jak wyżej na wieść, że młoda (mam zamiar taka pozostać do 60-tki) mama czyta książki. Jeżeli nawet Ci tego nie powiedzą, to swoje i tak pomyślą. Macierzyństwo to przecież nie czas na rozwój i kulturę. Dorosłość a w szczególności bycie matką, to poświęcenie i wieczne narzekanie na los i jeszcze niekończące się dyskusje o konsystencji niemowlęcej kupki. 

24.11.2016

Stoliczku, nakryj się! #10




Zapraszam na zaśnieżoną odsłonę cyklu rekomendującego sieciowe znaleziska. Święta Bożego Narodzenia atakują. Szturm przypuściły jak tylko zgasły ostatnie znicze i nie wycofają się przypuszczalnie aż do walentynek.  Sieć tradycyjnie ugina się od ciężaru prezentów i okazji. Pod tym stosem niejeden internauta zginął przygnieciony. My ze Stoliczkiem bronimy się dzielnie. Jest dużo użytecznej treści i nieco tej rozrywkowej. 

19.11.2016

Baśniarz, Antonia Michaelis


Niektóre składniki trudno ze sobą połączyć. Gryzą się i już. Ewentualnie tworzą zakalec. Myślałam, że podobnie ma się sprawa z bajką i kryminałem. Bajka z elementami kryminału to jeszcze, ale co kiedy to do kryminału wkrada się bajka? Brzmi jak przepis na katastrofę, ale oto pojawia się "Baśniarz" i wszystkie teorie chowają się pod łóżko. Frustrujące, tym bardziej że książka zebrała same pozytywne opinie, więc miałam szczerą  ochotę się do czegoś przyczepić.