30 cze 2015

Jak zacząć czytać fantastykę i nie zwariować? Część I - Polska


Literatura fantastyczna wciąż kojarzona jest z książką mało ambitną, zazwyczaj sieczką z potworami, ewentualnie poszukiwaniem ufoludków. Przoduje tu "Wiedźmin", który dorobił się wśród ludzi "spoza tematu" opinii książki niby dobrej, ale jednak rąbanki gdzie wielki, zmutowany facet zabija potwory i pieprzy wszystkie czarownice jakie napotyka na swej drodze. Ostatnio obraz nieco ewoluował w kierunku romansidła dla nastolatek z wampirami/wilkołakami/aniołami o różnym stopniu zidiocenia. Nie twierdzę, że to źle. W pewnym wieku marzenia o super idealnym facecie, w dodatku z kosmicznymi mocami są normalne. Podobnie fantazje o zostaniu pogromcą demonów. Sama w wieku 12 lat zaczytywałam się w Harlequinach i jakoś, nie chwaląc się, nie zwichnęło mi to mózgu.

Uważam, że na pewnym etapie dobrze jest wyrobić sobie nawyk czytania - ambitniejsza lektura przyjdzie kiedyś z wiekiem. Klasyfikacja fantastyki jako gatunku przeznaczonego jedynie dla dzieci i młodzieży jest krzywdząca. Jako wyjątki stawia się książki z cyklu "Władca Pierścieni" - niby wartościowe, ale co z tego skoro trudne w odbiorze. Tu zazwyczaj rozmowa z pasjonatem literatury "niefantastykiem" się urywa. 

Co w takim razie ma wybrać osoba po dwudziestce, która czytać co prawda lubi, ale nie miała zbytniej styczności z fantastyką a teraz chce dać jej szansę? Mam kilka propozycji jak zacząć, aby się nie zrazić do tematu ;) Patriotyzm mi się włączył, więc na pierwszy ogień idą nasi rodzimi pisarze. Jestem z nas dumna ponieważ naprawdę mamy się czym pochwalić w świecie. Kolejność przypadkowa.


Jarosław Grzędowicz  

"Księga Jesiennych Demonów"


Na początek  Jarosław Grzędowicz i jego "Księga Jesiennych Demonów". Bardzo dobry zbiór mrocznych opowiadań w klimacie fantasy. Idealny na długi, jesienny, samotny wieczór . Aż mi szkoda, że dokonałam profanacji i przeczytałam to w słoneczny poranek. Pierwsze opowiadanie jest średnie, ale potem robi się coraz ciekawiej. Świat fantastyczny nie jest nachalny, więc nie oberwiemy tu w głowę zaklęciem, nie ma też wilkołaków, ale uwaga, istnieją demony - często nosimy je w sobie. 


źródło

"Pan Lodowego Ogrodu"


Jestem fanką pana Jarka, więc nie mogąc się opanować dorzucam jeszcze czterotomowy cykl "Pan Lodowego Ogrodu". Jest od dawna zamknięty, więc można czytać bez obaw. Dlaczego warto skusić się na tą pozycję? Autor pisze błyskotliwie, momentami trochę zgryźliwie, ale szybko się go czyta. Wyposażył swojego bohatera w świetny zmysł obserwacji i skłonność do dosadnych refleksji. Poza tym powieści pełne są smaczków, które zachwycą oczytanego człowieka, a ten mniej wyrobiony po prostu się po nich prześlizgnie.  Dwa słowa o treści. Vuko Drakkainen wyrusza na planetę Midgaard. Został wytypowany jako jednoosobowa ekipa ratunkowa dla ekspedycji naukowej, z którą Ziemia straciła kontakt. Nie może ingerować w rozwój nieznanej cywilizacji. Trafia jak zwykle nie w porę. Planeta okazał się niegościnna, pełna śmiercionośnej mgły i strachu. Uwaga w pierwszym rozdziale mamy opis podróży kosmicznej. Potem jednak powieść utrzymuje się w klimacie fantasy. Dawka w miarę delikatna, jest "magia", która znajduje swoje naukowe uzasadnienie. "Ufoludki" nie są zielone, różnią się od nas nieznacznie, podobnie jak zwierzęta i rośliny. Bohater  "dla uproszczenia" nie myśli, że widzi bestię na czterech nogach z kłami podobną do konia, tylko że to klacz. W ten sposób mniej odporny na  zjawiska nadprzyrodzone czytelnik nie ucieka po kilku kartkach z krzykiem.  Piękne jest to, że fani tematu mogą puścić wodze fantazji. Polecam zarówno panom jak i paniom. Jest to już pozycja bardziej zaawansowana niż Księga Jesiennych Demonów, ale uważam, że warto. 


źródło

Anny Brzezińska

"Opowieści  z Wilżyńskiej Doliny"


Następnie zachęcam do przeczytania zbioru opowieści Anny Brzezińskiej zatytułowanego. "Opowieści  z Wilżyńskiej Doliny". Jeżeli mamy ochotę na typową złą wiedźmę z lasu to koniecznie musimy się zapoznać z Babunią Jagódką. Mieszka w niewielkiej chałupie pośrodku lasu (a gdzieżby indziej), lecz lubi zapuścić się do wioski. Pleban chowa się wtedy pod amboną, ale lekarstwo kupi. Wspominałam, że Baba Jaga lubi zamieniać się w młodą, sexowną kobitę i wykorzystywać parobków na sianku? Książka stoi na wysokim poziomie, jest pełna czarnego humoru i mądrości życiowej. Babunia niezaprzeczalnie ma moc i parszywy charakter, ale potrafi docenić dobro w drugim człowieku - jeżeli jakimś cudem natrafi na jego ślady. Każdy rozdział to osobna historia, ale w zasadzie ładnie układa się to w całość. Myślę, że książka bardziej spodoba się kobietom, ale panowie tez powinni znaleźć tu coś dla siebie. Bardzo polecam jako "coś lekkiego".


źródło

Stanisław Lem

"Solaris"


Stanisław Lem to autor obowiązkowy, ale dla specyficznego odbiorcy. Wiem, że w podstawówce każą (kazali?) dzieciakom czytać "Bajki Robotów". Nie rozumiem dlaczego, starają się młode pokolenia tak bezsensownie zrazić do fantastyki naukowej. To nie są pozycje dla dzieci! Lem czerpie garściami z nauki i filozofii. Trzeba jakiejś wiedzy, żeby zaznać przyjemności z czytania jego książek. Poza tym, na świecie to chyba najpopularniejszy polski pisarz - wstyd go nie znać. Na początek zachęcam to zapoznania się z "Solaris". Książka o odkrywaniu obcej planety. Bardzo klimatyczna, pełna wszechobecnej atmosfery tajemnicy i grozy. Jest tu niewiele akcji, za to mnóstwo okazji do ruszenia głową. Bardzo polecam audiobook. Wyjątkowo dobrze zrobiony, słychać takie smaczki jak odgłos otwierania klap statku kosmicznego.

źródło
Martyna Raduchowska 

"Szamanka od umarlaków"

Na koniec książka, przy które płakałam za śmiechu praktycznie w każdym rozdziale. Lekka, zabawne i przesiąknięta humorem. Panie i panowie poznacie Idę, niemagiczną dziewczynę z rodu czarodziejów. Magii to ona nie cierpi, unika jak ognia piekielnego a jej brak napawa ją ulgą. Szkoda, że los okrutnie z niej zakpił, dając w zamian dar widzenia zmarłych i w pakiecie również demonów. Jak tu spokojnie studiować psychologię w takich warunkach? Nic się nie martwcie moi mili, Martyna Raduchowska w "Szamance od umarlaków" zadbała, aby dziewczyna-medium miała odpowiednio pod górkę. Idealna pozycja na wakacje do poczytania na plaży lub w lesie na kocyku. Koniecznie musicie poznać ciotkę Teklę, starowinka kompletnie podbiła moje serce! Rzadko kiedy książka jest tak lekka i do tego trzyma poziom, wartką akcję i w dodatku jest debiutem literackim (przynajmniej tym książkowym).

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie są wszyscy godni uwagi polscy twórcy fantastyki. W końcu mamy ich trochę i rzeczywiście jest w czym przebierać. Na pewno jeszcze kilku dorzucę w następnej części ;) Wybrałam książki, które w mojej opinii nie zrażą dorosłego, początkującego czytelnika nadmiarem fantastycznych wrażeń i jednocześnie trzymają wysoki poziom.

Spodobało Ci się? W takim razie zapraszam na kolejną odsłonę Jak zacząć czytać fantastykę i nie zwariować? Część II - świat.



11 komentarzy:

  1. Otóż właśnie, dlaczego kazali nam Lema czytać w podstawówce? Przez te nieszczęsne Bajki robotów, do których nie dorosłam na tamtym etapie zraziłam się do Lema na bardzo długo i szczerze mówiąc wciąż nie pałam do niego miłością. Zdaję sobie sprawę z niesprawiedliwości tego, no ale cóż.

    Zgadzam się, że możemy być dumni z posiadanych pisarzy :) Polska fantastyczna proza oferuje tak szeroki przegląd tematów, że każdy wybierze coś dla siebie :) No i jak dla mnie stoi wyżej jakościowo niż proza głównego nurtu, która nierzadko ociera się o bełkot :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam bardzo podobne zdanie odnośnie wyższości fantastyki polskiej nad resztą naszej krajowej literatury. Skandynawia ma kryminały a my wyobraźnię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze swojej strony mogę polecić jeżeli chodzi o polską fantastykę: Głową w mur, Dziki Mesjasz - Rafał W. Orkan oraz Saga o kotołaku - Konrad T. Lewandowski. Jeżeli znacie jakąś mocniejszą fantastykę polską czy zagraniczną proszę o propozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za tytuły;) Niedługo pojawi się druga część tego artykułu. Póki co może trylogia "Z mgły zrodzony" Sandersona lub "Imię wiatru" Rothfussa by Cię zainteresowała?

    OdpowiedzUsuń
  5. Lema już chyba nie każą czytać. A przynajmniej mnie nikt do niego nie zmuszał i sięgnąłem do niego stosunkowo niedawno. Faktycznie, dopiero pewne obycie z literaturą i filozofia pozwala na pełniejszy odbiór jego dzieł.

    Kurcze, mimo że polską fantastykę znam całkiem dobrze, to sam miałbym problem z poleceniem konkretnych autorów osobie "niewtajemniczonej", także czekam na podobną listę, tylko że dla średniozaawansowanych i zaawansowanych. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałeś w takim razie duże szczęście. W moim otoczeniu ludzie wciąż mają do Lema jakiś uraz sięgający jeszcze czasów podstawówki. W zasadzie ja nie byłam wyjątkiem, ale w końcu dałam szansę i bardzo się z tego powodu cieszę;)

      Może się w przyszłości pokuszę o takie listy, ale póki co muszę skończyć powyższą.

      Usuń
  6. Ło ho ho! Piszesz o tym, że pierwsza przygoda z gatunkiem nie może być zbyt trudna, ale czytałam z tego 3 książki i żadnej z nich łatwą bym nie nazwała. "Ksiega" to dobry kawałek lektury, ale czyta się bardzo powoli i nawet mi szła słabo. "PLO" uwielbiam, ale tu również niedoświadczony czytelnik by się zanudził - nawet mój kolega, co fantastyki czyta sporo, za pierwszym razem nie zdzierżył. A Lem to w ogóle na początek "przygody" się nie nadaje, chociażby z tego względu, że to już stare jest. Mało akcji, dużo przemyśleń. Na początek dobrze wybrać coś współczesnego.

    Ze swojej strony polecam [nie tylko na początek]: "Kroniki Jakuba Wędrowycza" Pilipiuka, "Grillbar Galaktyka" Kossakowskiej, "Wiedźmina" oczywiście, "Kłamcę" - ilu by tam "starzy wyjadacze" na nim psów nie wieszali. No i generalnie różne mieszanki gatunkowe [np. "Korona śniegu i krwi"], żeby w tematykę wejść powoli. Dobre młodzieżówki też się przydadzą, nawet dla dorosłego czytelnika, jako że są znacznie lżejsze w tematyce :)

    miedzysklejonymikartkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz napisałam na początku swojej notki, że to lektury dla ludzi po dwudziestce, którzy chcą zacząć czytać fantastykę. Weszłam na Twój profil i widzę, że jeszcze młodziutka jesteś. Piętnaście lat to niewiele, nic dziwnego, że uważasz, że "Lem to w ogóle na początek "przygody" się nie nadaje, chociażby z tego względu, że to już stare jest." Lem to jest klasyka to nie ma daty ważności!

      Tytuły które podałaś są dobre i oczywiście również uważam, że warto je przeczytać.

      Młodzieżówki odradzam, to prędzej zniechęci niż zachęci kogoś dorosłego do gatunku. Oczywiście można czasem poczytać, dla odmóżdżenia, ale sensem tego posta była reklama fantastyki, nie zapychacza.

      Usuń
    2. Ach, jak ja kocham to jechanie po wieku... Stwierdziłam obiektywnie: Lem to (uogólniając) lata 50., 60. Zamiast komputerów u niego są kalkulatory itd. To klasyka, a klasyka rzadko jest łatwa w odbiorze. Czyta się to dosyć powoli. Po prostu uważam, że najlepiej zacząć od utworów współczesnych czytelnikowi - zarówno pod względem "technicznym", jak i językowym. Pozycje, które wymieniłam, a które sama uznałaś za takie, które warto przeczytać, są jednocześnie wartościowe, przedstawiające różne odmiany fantastyki i stosunkowe "łatwe w czytaniu".

      Są młodzieżówki i młodzieżówki. Wśród masy, niestety, szajsu znajdzie się sporo książek z ciekawą wizją. Są łatwiejsze w odbiorze, ale nazywanie wszystkich odmóżdżeniem, to gigantyczne uproszczenie. Mogę to napisać z pełną świadomością, jako że sama wskazałaś na mój wiek i do niedawna czytałam głównie młodzieżówki.

      Usuń
  7. Dzięki za ten post, a najbardziej za podsunięcie pomysłu przeczytania Lema. Kiedyś jako dzieciak w podstawówce wypożyczyłam jakąś jego książkę, nie zrozumiałam prawie nic i odpuściłam. A czytanie to moja największa pasja! Idę po weekendzie do biblioteki i wypożyczam "Solaris" - dam mu szansę ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam trochę pomóc.Lemowi warto dać szansę, mam nadzieję, że Ci się spodoba. Polecam też inne książki z listy:)

      Usuń