11 lip 2015

Czytamy po angielsku. Część I - Wybór lektury


Czytanie brytyjskiej/amerykańskiej/australijskiej powieści po polsku, jest jak picie francuskiego wina, rozlewanego w Psinach Górnych. Niby nie ma różnicy – a jednak jest. W notce "Jak NIE zacząć czytać w oryginale" wspomniałam o motywacji do sięgnięcia po zagraniczną lekturę, teraz czas na praktykę. Jeżeli uważasz, że zbyt kiepsko znasz język – mylisz się. Będąc na poziomie B1 dasz sobie spokojnie radę a i na niższym przy dużym samozaparciu jest szansa. Kiedyś nie było podręczników do języka obcego, a ludzie potrafili nauczyć się z oryginalnych tekstów – my nie jesteśmy głupsi.

Edukacja jest obecnie w modzie, więc rynek wychodzi naprzeciw wymaganiom konsumentów. Popatrzmy co nam oferują.


  • Książki okaleczone – czyli uproszczone i pocięte wersje znanych powieści. Kompromis między „chcę przeczytać oryginał” a „nie poradzę sobie”. Pupy nie urywa, więc nie polecam. Po co psuć sobie radość z konsumpcji kompletnej lektury?

  • Hybrydy – skrzyżowanie książki i podręcznika szkolnego. Nie najgorsza opcja, sama mam "Przygody Sherlocka Holmesa". Jeżeli przypadkiem trafi się lektura, która nas zainteresuje to moim zdaniem warto zainwestować. Niestety fantastyki tak wydanej jest jak na lekarstwo. Opcjonalnie trafiają się gazetki z bajkami.

Odradzam zabieranie się za książki już przeczytane. Takie udogodnienie drogo kosztuje. Zapłacimy za nie wyrywkowym czytaniem, wszechobecną nudą i utratą motywacji. W rezultacie książka poleci do kąta.


Po pierwsze, wyłącz myślenie. 
Masz wybrać sercem - nie rozumem.
 Odpowiednia książka to taka, 
którą koniecznie chcesz przeczytać a tłumaczenia zwyczajnie nie istnieje.


Tośmy sobie ponarzekali, czas na konkrety. Jak wybrać książkę, którą przeczytamy po angielsku w całości? Po pierwsze, wyłącz myślenie. Masz wybrać sercem - nie rozumem. Odpowiednia książka to taka, którą koniecznie chcesz przeczytać a tłumaczenia zwyczajnie nie istnieje. Kropka. Idealnie, jeżeli jest to kontynuacja ulubionej serii. Dlaczego? Ponieważ bez naprawdę uczciwej porcji motywacji po kilku zdaniach zrezygnujemy lub sięgniemy po tłumaczenie. Poza tym jeżeli znamy już świat i bohaterów, łatwiej będzie nam wyciągnąć coś z kontekstu.

Pamiętam, że swoją pierwszą lekturę po angielsku przeczytałam w drugiej klasie LO. Napędzała mnie fascynacja cyklem Harry Potter. Oczekiwanie na tom piąty dawało mi ostro w kość. Internet dostarczył mi alternatywę - trafiłam tam na swojego pierwszego fanficka. Była to trylogię smutku autorstwa Enahmy. Miałam dużo szczęścia – to naprawdę dobry cykl. Niestety szybko okazało się, że na polski przetłumaczono zaledwie dwie części. Tom trzeci wciąż „się pisał”, więc siłą rzeczy przekładu nie było. Tłumaczka mimo dużej systematyczności miała swoje życie, a ja nie chciałam czekać, nieśmiało zajrzałam więc do oryginału. Nie pamiętam co dokładnie pomyślałam, ale na pewno trzeba by to było ocenzurować. Wiem, że zrozumiałam jakiś 30 - 40% treści. Tak na przestrzeni czasu, rozdział po rozdziale, doczytałam cykl do końca. Uczucie podobne do przedzierania się przez krzaki, ale za to nareszcie byłam niezależna od humorów tłumaczki! Zaowocowało to świetnym wynikiem z matury i zdaniem FCE w zasadzie od ręki. Takie były początki, teraz czytam sobie książki po angielsku i tylko okazjonalnie odpalam słownik. Po drodze wpadł jeszcze CAE i jakieś inne certyfikaty, co pomogło mi dostać fajną pracę. Wszystko to dlatego, że bardzo chciałam przeczytać książkę. Nie mam jakiegoś specjalnego talentu do nauki języków. Dlatego wiem, że da się i że warto!

Tak na marginesie, mimo wszystko nie polecam fanficków na pierwszy ogień. Chyba, że mamy pewność, że są napisane poprawnie ortograficznie i gramatycznie. Takiej gwarancji nie dostaniemy, więc lepiej sobie darować. Jeżeli jednak mimo wszystko się zdecydujemy, pamiętajmy o sprawdzeniu narodowości autora. W grę wchodzą tylko tacy, których językiem ojczystym jest angielski – tak minimalizujemy ryzyko. Dobrze jeżeli ten autor napisał jakiś inny utwór, który ktoś przełożył na polski. Tłumacze hobbiści zazwyczaj nie tracą czasu na buble.

Jeżeli naprawdę brak Ci weny, zajrzyj tutaj, mam świetną propozycję.

Zadanie na dzisiaj – wybrać książkę. ;)




10 komentarzy:

  1. Mam w domu kilka angielskich książek, ale chyba się na nie nie skuszę. Boję się, że nie zrozumiem zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od książki i Twojej motywacji. Jeżeli nie spróbujesz to się nie dowiesz. To wbrew pozorom nie jest aż taki wyczyn a za każdą kolejną lekturą robi się łatwiej i przyjemniej;)

      Usuń
  2. Ja miałam niezłą motywację - książek z serii "Doctor Who" nie przetłumaczono na polski, a miałam niedosyt po serialu ;) Podobnie "Why people believe weird things" - tematyka świetna, a polskiego tłumaczenia niet. Chcąc nie chcąc wzięłam się za wersje anglojęzyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło;) Nie ma lepszej motywacji niż głód po rozpoczętej serii i brak przekładu kontynuacji na język ojczysty. "Why people believe weird things" nie znam, ale słyszałam, że warto więc może się skuszę.

      Usuń
  3. Jedną książkę przeczytałam jak do tej pory od deski do deski po angielsku - ostatnią cześć Harrego Pottera. Nie mogłam sie doczekać wydania po polsku. Chyba pokuszę się na poszukanie czegoś w ramach ćwiczeń. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry jest bezkonkurencyjny i ciężko go przebić:)

      Usuń
  4. Zmotywowałaś mnie! Od lat chcę zacząć czytać w oryginale i od lat znajduję coraz lepsze wymówki:) Spróbuję, a co mi tam! warto z językiem obcować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od niedawna mam czytnik, więc planuję zabrać się za przeczytanie jakiejś książki w języku obcym. Lubię literaturę dziecięcą, więc pewnie wybiorę z tego gatunku, żeby podszkolić hiszpański (stawiam, że jestem na B1) i odświeżyć coś, co czytałam w dzieciństwie. A po angielsku spróbuję książki, której jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpański to piękny język. Próbowałam sama coś w nim podłubać, ale rezultaty nie są jakieś oszałamiające. Bajki to dobry pomysł, też je lubię, mimo podeszłego wieku;)

      Usuń