25 lip 2015

Czytamy po angielsku. Część II - Przydatne narzędzia


Książka wybrana? Jeżeli nie, to zapraszam do części pierwszej Czytamy po angielsku. Część I - Wybór lektury. Gotowi? To dobrze.

Wiemy już, że to co chcemy zrobić to samotna wędrówka przez puszczę. Na szczęście dwudziesty pierwszy wiek, oprócz szalejącego konsumpcjonizmu, przyniósł nam szereg pomocnych narzędzi, w tym to najważniejsze – the Internet. 

No dobrze, ale co takiego wspaniałego te Internety oferują? Niestety zbyt wiele, biedny czytelnik może się pogubić i zniechęcić. Proponuję zredukować narzędzia do trzech.


  • Google translate – nie śmiać się. Jest to pospolite narzędzie, jak grabie, nie magiczna różdżka, która dokona wiernego przekładu całego akapitu. Gdyby istniało takie cudo, tłumacze już by wyginęli. Przydaje się, kiedy kompletnie nie rozumiemy jakiegoś zdania. Najprawdopodobniej wyłapie dla nas ogólny sens wypowiedzi. Resztę musimy wydobyć sami z kontekstu.

  • Diki - moim zdaniem najlepszy darmowy słownik internetowy. Wyświetli ci tłumaczenie słówek, zwroty o podobnym znaczeniu a nawet zilustruje je graficznie. Radzi sobie nieźle nawet ze słownictwem technicznym, czasem korzystam z niego w pracy.


  • Wyszukiwarka google – niezastąpiona kiedy inne środki zawiodą. W akcie desperacji można wpisać nieznane słówko lub zwrot, żeby zobaczyć obrazy. Da nam to jakieś pojęcie z czym mamy do czynienia.

Nasuwa się wniosek, że najwygodniej czytać na komputerze. Słowniki papierowe zjedzą nam mnóstwo czasu a ten angielsko-angielski na Kindlu jest dla zaawansowanych. Z książki papierowej trzeba by przepisywać, a tak można skopiować całe zdanie za pomocą skrótów klawiszowych Ctrl C/ Ctrl V.

Pamiętajmy, że sztuka nie polega na przetłumaczeniu całej strony słowo w słowo. Mogłoby to być bardzo irytujące. Rozchodzi się o zrozumienie z kontekstu co się w danej scenie dzieje. Oczywiście, traci się przez to trochę uciechy z czytania, ale w ogólnym rozrachunku warto, bo z każdym rozdziałem będziemy mieli coraz większy zasób słownictwa. Trochę praktyki i do słownika będziemy zaglądać tylko dla lepszego zrozumienia smaczków ;)

To tyle. Do dzieła.

4 komentarze:

  1. A ja tam jestem tradycyjna - biorę słownik, najlepiej monolingulal, i czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ważne jak, grunt to wysoka skuteczność;) Napisałam jak mi było najłatwiej zacząć czytać po angielsku, to co było dobre da mnie niekoniecznie sprawdzi się u kogoś innego, ale liczę, że komuś pomogłam.

      Usuń
  2. Na szczęście na Kindla można wgrać (za darmo) słownik angielsko-polski od BuMato. Jest to olbrzymie udogodnienie dla osób które próbują "przestawić się" na angielskojęzyczną literaturę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam. Świetnie, że są takie opcje;)

      Usuń