22 lip 2015

Krótka historia czasu, Stephen Hawking

Podróż w czasie to jedna z moich ulubionych wycieczek. Do tej pory bardzo niewielu pisarzy zabrało mnie na nią w znośnych warunkach. Ignorancja tematu, brak wiedzy z zakresu nie tylko fizyki kwantowej, ale i podstawowych zasad logiki to dopiero szczyt długiej listy moich niewygód. Może uwiera mnie to bo mam inż. przed nazwiskiem a może to zwykła nietolerancja na tzw. "bajer". W każdym razie, dzisiaj na Niebieskim Stoliczku mam książkę, która nareszcie wyjaśniła mi, czym jest czarna dziura. ;)


Panie i panowie, powitajmy  „Krótką historię czasu” pióra Stephana Hawkinga.




"Podróż w czasie to jedna z moich ulubionych wycieczek. Do tej pory bardzo niewielu pisarzy zabrało mnie na nią w znośnych warunkach."



Dwa słowa o autorze.


Profesor fizyki w Oxfordzie i ojciec czarnych dziur. Wybitny umysł uwięziony w chorym ciele, który komunikuje się ze światem już tylko za pomocą maszyny. Polecam film biograficzny "Teoria Wszystkiego".



O czym jest ta książka?


Pierwsze skojarzenie – podręcznik do fizyki. Nie uciekajcie! Tematyka jest ciekawa, zorientowana na istotę czasu i możliwości jakie on ze sobą niesie. W sieci krążą opinie, że powinna to być lektura dla dzieci z gimnazjum. Wierutna bzdura. Chyba, że tylko moja edukacja była na tym poziomie taka uboga. Trzeba mieć jakieś podstawy, żeby już na wstępie się nie zrazić do książki. Myślę, że osoba po L.O. która przykładała się do nauk ścisłych powinna sobie poradzić. Hawking zadaje odważne pytania i stara się na nie odpowiedzieć. Czym jest czas? Gdzie są jego granice? Dlaczego czas na Ziemi płynie szybciej niż w przestrzeni kosmicznej? Czy podróż w czasie jest możliwa i gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Stwórcy? Czy czas można cofnąć?



Wady


  • To nie jest książka lekka, łatwa i przyjemna. Czasem trzeba się trochę napocić, żeby dobrze zrozumieć zagadnienie.
  • Autor ma tendencję do lekkiego wywyższania się. Niby nie jest tego dużo, ale… No właśnie.
  • Mogłoby być więcej ilustracji - te które są spełniają swoja rolę, ale mimo wszystko czuję niedosyt.


Dlaczego warto przeczytać?


  • Hawking jak kompetentny, świetnie zna temat i da się to wyczuć w tekście. Zawsze tak jest kiedy książka powstaje z pasji.
  • Ilustracje i diagramy – nieoceniona pomoc w zrozumieniu trudniejszych zagadnień.
  • "Krótka historia czasu" jest…krótka. Niewielkim nakładem stron można bardzo wiele zrozumieć.
  • Treść jest silnie inspirująca – aż chce się pisać.
  • Inaczej spojrzycie na zagadnienie podróży w czasie i wyczujecie, którzy autorzy science-fiction robią Was w bambuko a kiedy naprawdę, mają ciekawy pomysł.


Reasumując


Dobra książka science-fiction to taka, która opiera się na nauce lub taka, która tę naukę tworzy. Pierwszy przypadek jest trudny, wymaga sporej wiedzy i polotu. Drugi, to rzut z motyką na słońce, również bez wiedzy i talentu się nie obejdzie, ale dodatkowo pomysł musi być unikatowy. Pisarz zazwyczaj nie jest naukowcem, ale powinien zdobyć trochę wiedzy z fizyki, jeżeli chce stworzyć powieść fantastyczną, dlatego bardzo polecam „Krótka historię czasu” każdemu, kto chciałby zacząć pisać o podróżach w czasie lub zwyczajnie lubi sobie o nich poczytać. 



Podobno istnieją lepsze książki o podobnej tematyce. Przyznam, że nie wiem, bo to jedyna tego rodzaju lektura, którą przeczytałam w pełni dobrowolnie. Jeżeli możecie mi coś polecić, to będę bardzo wdzięczna:)



4 komentarze:

  1. Do tej pory się nie zabrałam, czas najwyższy. Z podobnych pozycji - "Rzeka czasu" Igora Nowikowa bardzo ciekawie i w miarę zrozumiale rozwija temat podróży w czasie, który też jest mi bliski. Mam nawet taki plan na kolejną dziarę - wehikuł czasu Wellsa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie;)

      Genialny pomysł na tatuaż, bardzo lubię książkę Wellsa! Na pewno można zrobić cos fajnego. Ostatnio przeglądam sobie rożne tatuaże. Nabrałam trochę ochoty :) Zobaczę, może sobie coś fajnego zafunduję na trzydzieste urodziny - tak w ramach kryzysu wieku średniego :)

      Usuń
  2. Mam w planach ją przeczytać. Już od dłuższego czasu, muszę w końcu się zabrać. A z takich popularnonaukowych to przeczytaj sobie Samolubny gen Dawkinsa :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie, dopisuję do swojej listy na LC:)

      Usuń