7 lip 2015

Powrót z gwiazd, Stanisław Lem

źródło, cytaty pochodzą z "Solaris"

Dzisiaj będzie klasycznie. W dobie wampirów, wilkołaków, czarownic i innego tałtaństwa lubię strzepnąć kurz z książek o starym, dobrym kosmosie. Fantastyka naukowa ostatnio trochę zapomniała o wyprawach gwiezdnych, ale wierzę, że temat nie został porzucony na zawsze. Sprowadza nas to do jednego z moich ulubionych pisarzy. Stasia Lema chyba nie trzeba przedstawiać. Jego książki przetłumaczono na ponad 40 języków i wydano w łącznym nakładzie 30 milionów egzemplarzy. Jest więc najchętniej tłumaczonym polskim pisarzem. Wspomniałam już o Lemie przy okazji artykułu Jak zacząć czytać fantastykę i nie zwariować? Część I - Polska

„Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska.” 



O czym jest ta książka?

Kierunek naszej dzisiejszej wyprawy - planeta Ziemia. „Powrót z gwiazd” zaczyna się w miejscu, gdzie przeważnie następuje epilog. Bohater, po latach spędzonych w kosmosie wraca, w pełne wdzięczności i uwielbienia ramiona rodaków. Kobiety pożerają go wzrokiem, a mężczyźni rzucają złe spojrzenia. Stop. Wróć. Coś poszło bardzo nie tak. Zamiast podziękowań jest skrępowanie, a czułe dłonie pobratymców najchętniej wpakowałyby go z powrotem do rakiety bez biletu powrotnego. Czy muszę mówić, że głodnych sexu dziewczyn ani śladu? Podróż na pokładzie statku „Prometeusz” zajęła astronaucie dziesięć lat, jednak na Ziemi upłynęło prawie półtora wieku. Teoria  względności Einsteina po raz kolejny nie okazała litości. Nasza planeta zrobiła krok do przodu a astronauci pozostali dzikusami.

„Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo.”

Wady

  • Niezmiennie irytuje mnie u autora brak, jeżeli już nie patriotyzmu, to chociaż poczucia jakiejś wspólnoty z Polską. Czy chociaż raz główny bohater nie mógłby nazywać się przykładowo Tomek Kowalski? Czemu statek nie mógł wylądować w dawnej Warszawie? Może jestem staroświecka, ale wnerwia mnie taka postawa!
  • Kiepsko poprowadzony wątek romantyczny. Nie odgrywa on co prawda jakiejś duże roli, ale jednak nóż się otwiera podczas czytania... Nie mam doprawdy pojęcia JAK nasz bohater dokonał swojego podboju miłosnego i tym bardziej nie rozumiem, DLACZEGO jego panna weszła z nim w związek. W realnym świecie pewnie przeszliby obok siebie i więcej się nie spotkali. Miłość bywa ślepa, ale autor powinien trzyma się jakiejś logiki.


„Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.”


Dlaczego warto przeczytać?

  • Wynalazki. Książka została wydana  w 1961 roku, Lem nie mógł wiedzieć nawet, że powstanie coś takiego jak Internet. Nie przeszkodziło mu to jednak w wymyśleniu  gadżetów takich jak e-booki, czytniki i wiele, wiele więcej. 
  • Styl. Tekst napisany jest tak, że czytelnik z miejsca dostaje w twarz uczuciem zagubienia,  niedowierzania i zdrady. Miasto widziane oczami przybysza nie jest już domem - jest kolejną obcą planetą do zbadania.
  • Hal Bregg. Polubiłam głównego bohatera. To twardy, odważny człowiek. Nie chowa głowy w piasek, nie ucieka na nową misje, nie poddaje się rozpaczy mimo gorszych dni. Nie jest też jednoosobową armią, która spopieli panujący system niczym Rambo. Jego celem jest zrozumienie nowych zasad i ułożenie sobie życia. Nie traci przy tym zbyt wielu własnych zasad i chyba to lubię w nim najbardziej.
  • Portret Ziemi. Nasza cywilizacja skrajnie się zmienia: ludzie wyrzekają się agresji oraz związanych z nią niebezpiecznych ambicji na rzecz chemicznie osiągniętej utopii. Dostęp do większości dóbr i usług jest darmowy - życie nic nie kosztuje. Pracują wyłącznie roboty i automaty. Ludzkość wykastrowała się na własne życzenie, poprzez betryzację, zabieg który wykonuje się na mózgu we wczesnym dzieciństwie. W rezultacie człowiek fizycznie nie jest w stanie skrzywdzić drugiego, nie dokona też gwałtu ani rabunku.  Efektem ubocznym braku adrenaliny okazało się między innymi porzucenie marzeń o podboju kosmosu. 


Reasumując

Powrót z gwiazd wbił mnie w fotel na dwa dni, a następnie zafundował tygodniowego kaca. Ambitna lektura na poziomie, moim skromnym zdaniem, jeden z najlepszych tworów Lema zaraz obok Niezwyciężonego i Solaris. Nie ukrywam, że książka złapała mnie za serce. 





5 komentarzy:

  1. Tak jak obiecałam, po opublikowaniu własnej notki przybyłam, żeby zobaczyć, co Ty napisałaś o "Powrocie...". Nie będę się powtarzała, więc tylko dwie rzeczy chciałam powiedzieć :).

    Pierwsza: jeśli masz ochotę na bohaterów o polskich nazwiskach u Lema, to raz, że Ijon Tichy przyznaje się, że właściwie ich nazwisko rodowe to Cichy, a dwa, że w "Astronautach" jest strasznie patetyczny inżynier Sołtyk, a Piotr z Ganimeda z "Obłoku Magellana" wychował się w niewielkim domku nad Wisłą :).

    Druga: mnie też zachwyciły e-booki u Lema, chociaż bohaterów nie bardzo ;). W "Obłoku..." zresztą też są, ale nie doczekują się takiej cudnej nazwy. Szkoda, że jak już mamy te czytniki, to nikt nie wpadł na to, żeby używać nazwy "optony". Może trzeba by to jakoś promować ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam Lema bez określonej listy czyli jak się trafi;) "Obłok..." i "Astronauci" jeszcze przede mną :) Póki co mam za sobą " Powrót...", "Solaris", "Niezwyciężony", "Katar", "Kongres..." i "Bajki..." Lema "odkryłam" dopiero w tym roku więc i tak mam dobre tempo;) Szybo sie uwinęłaś z "Powrotem z gwiazd" ;) Cieszę się bardzo, że jednak gdzieś tam u Lema istnieje polska załoga nie mogę się doczekać wzmianek o tym.

      Usuń
  2. Nie myśl o mnie jak o jakimś hejterze/trollu, ale mam dwa zastrzeżenia:
    a) Trochę słaba argumentacja. W podsumowaniu piszesz o ambitnej lekturze, a w recenzji poza tym ani słowa.
    b) Piszesz o wyprawach gwiezdnych, ale tu akcja toczy się chyba na Ziemi? [Fantastyka naukowa nie zapomniała!]
    c) Dlaczego cytaty są z "Solaris"?! "Powrotu z gwiazd" akurat nie czytałam, ale czyżby nie było tam wartościowych cytatów? A jeśli nawet nie znalazłaś niczego wartościowego, to mogłaś sobie cytaty darować. Recenzja się bez nich nie załamie :) Szczególnie że te odnoszą się do Kontaktu, a tego w "Powrocie" chyba nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zamiaru posądzać Cię o trolling i chętnie odniosę się do Twoich wątpliwości.
      a) Myślę, że wyraźnie napisałam w podpunkcie "Dlaczego warto przeczytać?" co cenię w tej książce. Nie trzeba tu walczyć z wiatrakami. Ostatecznie nie bronię gniota, napisałam co lubię w klasyce gatunku.
      b) Tutaj Ziemia stanowi obcą planetę. Astronauta wraca z gwiazd do "domu". Nasz planeta jednak zmieniła się i nie jest już tym czym była. Bohater czuje się obco, jak na kolejnej nieznanej planecie którą musi zbadać. Ziemia, współczesna mu ojczyzna na której wylądował, jest tak samo obca jak jakiekolwiek inne niezbadane ciało niebieskie. W tym kontekście pojęcie "wyprawy gwiezdne" jest jak najbardziej uzasadnione.
      c) Cytaty wrzuciłam z "Solarisa" ponieważ ładnie mi się komponują ze światem przedstawionym w książce. Astronauta wierzy, że podróże kosmiczne są dobrem dla ludzkości a współczesny człowiek jest okaleczony, bo ich zaprzestał. Tymczasem to tylko jeden z punktów widzenia. Loty badawcze, zmierzające jakby nie było do zagarnięcia dóbr innych cywilizacji, nie były wcale takie szlachetne. W tym świetle betryzacja nie jawi się już tak negatywnie. Idylla wypracowana kosztem zaprzestania kosmicznych podbojów nie musi być już odbierana tak bardzo negatywnie. Idealne rozwiązanie to nie jest, i wiadomo że adrenalina nie objawiała się tylko chęcią podboju kosmosu, ale nie można go nazwać z gruntu złym.
      Może masz rację, mogłam dorzucić jeszcze jakiś cytat z "Powrotu..."

      Ogólnie polecam przeczytać sobie tę książkę. pozdrawiam;)

      Usuń
    2. a) Lubić a lubić, ja też lubię wiele książek, ale nie każdą z nich nazwałabym ambitną. Chociaż wcale nie twierdzę, że Lema utwory takie nie były :)
      b) Okej, rozumiem, ale z treści zupełnie to nie wynika :P
      c) W takim razie światy tych dwóch powieści są niemal przeciwstawne. Ale kłócić się nie chcę, choć pozostanę przy swoim punkcie widzenia.

      Usuń