24 wrz 2015

Co na zagrychę, czyli jak nie fantastyka to...?



źródło

Fantastyka jest dla mnie jak pomarańcze. Uwielbiam pomarańcze. Mogłabym pić je w postaci soku do śniadania. Pałaszować w sałatce owocowej na drugie śniadanie. Zajadać się skórką pomarańczową, zalaną gorzką czekoladą w charakterze przekąski. Podjadać w klasycznej postaci, w przerwach miedzy pisaniem bloga a odkurzaniem czytnika. 
Mogłabym posunąć się jeszcze dalej. Wypełnić całe życie pomarańczą. Kupić sobie koszulkę, z której ulubione owoce machają do mnie wesoło. Ustawić na biurku pachnący olejek pomarańczowy. Zainwestować w pomarańczowe masło do ciała i wreszcie posadzić w kąciku salonu drzewko pomarańczowe. Baa…mogłabym przemalować mój Niebieski Stoliczek na pomarańczowo! Nasuwa się pytanie,  jak szybko dostałabym pomarańczowej niestrawności?

Ulubiony gatunek książki może stracić swój czar, jeżeli nie zastosujemy czasem czegoś na książkową zagrychę. Odwyk, między jedną sagą fantastyczną a drugą, pozytywnie zaostrza apetyt. Urządzam sobie takie oczyszczenie organizmu, kiedy mój mózg nienaturalnie obojętnieje na kolejną wielką przygodę magiczną, czyli zazwyczaj po długiej absorbującej sadze lub doszczętnym „obczytaniu” jakiegoś świeżo znalezionego autora.

Oczywiście system funkcjonuje u mnie w myśl zasady, im dalej od pomarańczy tfu…fantastyki tym lepiej. Poniżej mała próbka tego, co przewija się w menu roku 2015 ;)


Co czytam, na fantastycznym detoksie?


biografie, autobiografie, pamiętniki 


"Od zmarłej księżniczki" autorstwa Kenizē Mourad Książkę polecił mi przewodnik w czasie wycieczki po Turcji. Historia Selme, wnuczki sułtana, napisana została przez jej córkę. Piękny obraz dawnej Turcji na tle dynamicznych zmian, w tym rozbioru w roku 1920 i wygnania rodziny panującej. Jeżeli szukacie portretu silnych kobiet, orientalnej kultury i zręcznie podanej dawki historii to ta biografia jest dla Was.

"Dziewczyny z Powstania Warszawskiego" pióra Anna Herbich okazały się wstrząsającym doświadczeniem. Książka jest całkiem zwyczajna - to historie sanitariuszek, łączniczek, matek, sióstr i córek budzą podziw i grozę. Bardzo się cieszę, że ktoś zdecydował się zebrać i spisać relacje kobiet z Powstania Warszawskiego. Zastanawiam się tylko, ile zostało w nas z tego walecznego narodu, który kiedyś istniał. 

"I boję się snów", kolejny wstrząsający pamiętnik, tym razem pióra Polki,  Wanday Półtawskiej, kobiety która przeżyła obóz koncentracyjny. Nie może spać w nocy, więc pisze. Trudno ocenić książkę pod względem wartości literackiej - rola historyczna jest tu zbyt przytłaczająca.

Dziwnie czytało mi się w tym kontekście pamiętnik anonimowej Niemki "Kobieta w Berlinie". Powinnam okazać więcej współczucia. Ludność cywilna nigdy nie ponosi winy za decyzje wojskowe. Chyba nie jestem dobrym człowiekiem.

klasyka literatury angielskiej

Tak, jestem kobietą i wielkie romanse XIX wiecznej Anglii nie są mi obce. Ostatnio na tapecie głównie książki Jane Austen, Emily Bronte i Elizabeth Gaskell

Wrażenia bardzo różne. Zdecydowanie nie potrafię się wczuć w rolę naiwnej, pretensjonalnej, głupiutkiej panieneczki. Za to obserwacja realiów życia dawnej Anglii jest ciekawa. 

"Duma i uprzedzenie" spodobały mi się, mimo że zdecydowanie zbyt często wymagały ode mnie policzenia do dziesięciu. Jestem po sam czubek warkocza oczarowana "Emmą", czytając prawie się popłakałam ze śmiechu. Dla kontrastu "Rozważna i romantyczna" oraz "Perswazje" rozczarowały mnie okrutnie. 

Muszę  też przyznać, że słuchając sama w nocy audiobooka "Wichrowe Wzgórza", czułam się mocno niepewnie. Prawie dostałam zawału, kiedy wiatr  za oknem trochę mocniej dał o sobie znać. Nie zamieniłabym tych warunków czytelniczych na żadne inne, pasowały wyśmienicie!  Jedna uwaga, nie można się nastawiać na wielką miłość, moim zdaniem z miłością niewiele ma to całe zamieszanie wspólnego, to raczej ciekawe studium skrzywionych charakterów ludzkich z trupem w szafie i straszydłami czającymi się pod łóżkiem. Rewelacja.
Kiedy już przypomnę sobie jaki świat bywa okrutny a naiwne, romantyczne dylematy i dramat jaki z nich wynika doprowadzą mnie do furii, z radością idę jeść pomarańcze. Dawno tak dobrze nie smakowały!

Lubicie sobie przegryźć czymś ulubiony gatunek książki? Po co najczęściej sięgacie?

PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz