21 wrz 2015

Kto się wybił na "plagiacie"? Czyli o aktywnym odbiorze dzieła sztuki

Czy znacie to uczucie niepokoju, kiedy stosik stron alarmująco zmniejsza się w miarę czytania? Kiedy zamknęliście ostatni tom serii, lub też na kontynuację zmuszeni jesteście jeszcze trochę poczekać? Straszne. Może jakiś wątek potoczył się nie tak jak powinien? Chcielibyście żeby ukochana  postać nie umarła lub zwyczajnie zafarbowała sobie włosy na fioletowo? Nie ma problemu, na pewno ktoś w sieci już o to zadbał. Może nawet osoba, której książki leżą na Twojej półce?

Dzisiaj, jak w tytule, będzie o plagiatorach, złodziejach i zombi – oto fandom się kłania. Literatura fantastyczna ma pokaźne grono sympatyków, co wcześniej czy później musi doprowadzić do katastrofy. Zjawisko rodzi się w głowie, zazwyczaj po kawałku dobrej książki, a żywi Internetami, konwentami i innymi patentami szatana. Twór występuje pod różnymi postaciami, z czego największą popularnością cieszą się fanfiki. Popatrzmy najpierw co Encyklopedia Fantastyki ma w tej sprawie do powiedzenia:

"Fanfiction -  zjawisko literackie, polegające na aktywnym odbiorze dzieła sztuki, który wyraża się w pisaniu opowiadań (fanfików) na podstawie istniejącego dzieła (kanonu). Do kanonu zalicza się utwory filmowe, literackie, telewizyjne a także gry komputerowe, powieści graficzne oraz wszelkie inne dzieła, związane z kulturą popularną. Ich znajomość jest niezbędna do zrozumienia fanfika. Autorzy fanfików na podstawie kanonu kreują swoją własną wizję. Jest ona formą interpretacji. Pisanie fanfików ma charakter niekomercyjny."


Opracowanie: Izabela Ozga  Tekst udostępniany na licencji Creative Commons (CC BY-SA 3.0)


Ci którym się udało 



Pasji pisania fanfików ulegają nierzadko „regularni” autorzy, przeważnie na początku swojej kariery. Dużą popularność zdobyła sobie Toroj, czyli Ewa Białołęcka, autorka min. cyklu "Kroniki drugiego kręgu". Jej fanfiki możecie przeczytać sobie całkowicie legalnie i nieodpłatnie tutaj. Zainteresowanych odsyłam również do bardzo ciekawego wywiadu. Toroj jest jedną z założycielek Forum Mirriel - jeżeli szukać dobrych fanfików to tylko tam.

Niedawno na Niebieskim Stoliczku napisałam recenzję fanfika "Motyl na szkle" pióra Anny Głomb. Opublikowała ona swego czasu książkę „Śmierciowisko”.

Innym przykładem jest nielubiana przeze mnie, ale jednak bardzo znana autorka "Miasta kości", Cassandra Claire. W fandomie związanym z "Harrym Potterem" zaistniała dzięki "Draco Trilogy". Napisał również "The Very Secret Diaries" , utwór osadzony w świecie "Władcy Pierścieni".

Warto wspomnieć o popularnej Irlandce Sarah Rees Brennan, która w potterowskim fandomie znana jest jako Maya i zasłynęła tekstami takimi jak "Draco Malfoy - Zdumiewająco Skoczny... Szczur?". Jej utwory zostały w większości zgrabnie przetłumaczone przez fanów na język polski.


Pisarz & fanfiksiarz, czy pies z kotem?



No dobrze, ale co "prawdziwi pisarze", tacy którzy nie mają fanfikowej kartoteki, myślą o całym tym zamieszaniu? Czy z założenia złorzeczą autorom? Różnie to bywa. 

J.K Rowling, mimowolna twórczyni chyba największego istniejącego fandomu, traktuje fanowskie pisanie jako komplement i wypowiada się o nim w sposób bardzo pozytywny. Oczywiście tak długo, jak samozwańczy pisarze nie zaczną czerpać ze swojego hobby korzyści natury materialnej. Moim zdaniem bardzo słusznie czyni.

Jest i druga strona monety. Wciąż wielu autorów czuje, że fani chcą ich ograbić lub wręczy przeciwnie, skazić ich perfekcyjną pracę swoimi bohomazami. W tym zacnym gronie plasuje się min. Anne Rice, Anne McCaffrey i Raymond Feist. Polecam artykuł na ten temat.


Jak nie drzwiami to oknem 


Często zdarza się, że ktoś zainspirowany świetną książką, wątkiem lub postacią napisze tekst na tyle odległy, że po zmianie kilku szczegółów można by uznać go za "prawdziwą" książkę. Oczywiście, jeżeli nie zna się pierwowzoru. Jest to jedyny sposób w jaki można wydać fanfik (który wtedy przestaje nim formalnie być). W wielu krajach można publikować twórczość fanowską całkowicie legalnie, ale musi się to odbyć za wiedzą i zgodą autora. Tak, niektórzy się na to godzą ;) Tak właśnie stało się w wypadku A. Sapkowskiego, który pozwolił by grupa rosyjskich pisarzy fantasy wydała cykl opowiadań "Opowieści ze świata Wiedźmina".

Przykładów nie trzeba daleko szukać. Hit ostatnich lat, "Piędziesiąt twarzy Greay" jest jak powszechnie (a może nie?) wiadomo fanfikiem "Zmierzchu". Nie będę komentować ani jednego, ani drugiego, rzecz gustu. Innym przykładem jest "Róża Selerbergu" Ewy Białołęckiej, wcześniej znana jako "Róża Gryffindoru" czyli opowieść o Hermionie Grenger. Jak widać, da się zarobić na fanfikach, chociażby w taki sposób. Tutaj załączam link do anglojęzycznej listy  10 famous authors who write fanfiction.



Gdzie szukać fanfików?


http://forum.mirriel.net/
https://www.fanfiction.net/


Reasumując


Jak widać pisanie opowiadań fanowski, chociaż kontrowersyjne, posłużyło niektórym przyszłym pisarzom do poprawy warsztatu, a w konsekwencji do wydania własnych autorskich powieści. 

Pamiętam, że swojego pierwszego fanficka napisałam, nieświadoma tego co robię, w wieku 10 lat. Opowieść była raczej głupia, Minako Aino z Sailor Moon walczyła tam samotnie z potworami z kosmosu;). Niemniej pisanie jej przyprawiło mnie o wypieki i uczucie, że jeżeli chcę to mogę wszystko - postacie zatańczą tak jak zagram. Wielka władza w rękach małej dziewczynki. ;) Szkoda, że szybko się zniechęciłam. Dla mnie fandom  na zawsze pozostanie zjawiskiem pozytywnym, silnie inspirującym i niesamowicie rozwijającym wyobraźnię.

Czytacie lub piszecie fanfiki do swoich ulubionych książek? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz