3 wrz 2015

Nie mam czasu na czytanie książek!

żródło

Jestem poważnym człowiekiem. Chodzę do pracy, mam rodzinę, dzieci i obowiązki domowe. Nie wiem kiedy Ty czytasz. Nie mówię oczywiście, że jesteś leniwym nierobem, lub też ofiarą losu bez życia prywatnego, co to to nie! No ale sama powiedz… Kto ma na to czas? Co innego w szkole, ale w dorosłym życiu? Człowiek przychodzi po pracy, odpocznie trochę i dalej zapiernicza w domu lub zmienia pieluchy. A przynajmniej powinien!  Nie ma w tym miejsca na książki, nie widzisz?


Na pewno wiecie o czym piszę. Ludzie lubią reagować jak wyżej na wieść, że ktoś inny chętnie i dużo czyta. Nawet jeżeli nie powiedzą tego wprost, to swoje pomyślą. Dorosłość to przecież nie czas radości i szczęścia. Dorosłość to harówka i wieczne narzekanie na los i jeszcze niekończące się dyskusje o pogodzie. 

Jak to się stało że czytanie, które dawniej było oznaką inteligencji (tak wiem, zależy jeszcze co ma się na półce), teraz ewoluowało do roli fanaberii? Nie zrozumiem.

Ostatnio mam farta, ponieważ obserwuję zmiany na lepsze. Zawsze strasznie się cieszę, widząc na ulicy i w kawiarniach ludzi z książkami w rękach. Nieśmiało myślę sobie, że Polacy czytają coraz więcej, więc jest nadzieja, na spotkanie bratniej duszy.

Kolejne etapy życia zawężają nam wolny czas, który w dzieciństwie wydawał się być utrapieniem nie do zagospodarowania. Kiedy ostatnio przeleciało Wam przez głowę „nudzi mi się”? Ja już nie pamiętam. Nie przeskoczymy tego. Za to z wiekiem nauczyłam się dobrze zarządzać tym co mi z owego czasu pozostało.






POSZUKIWANY/POSZUKIWANA
czyli gdzie szukać czasu na lekturę?





w autobusie


Pociąg, samolot czy prom też się nada. Podobno kultura przeniosła się do komunikacji miejskiej (tu macie fajny artykulik na ten temat) i całym serduchem się z tym zgadzam. Lubię obserwować zaczytane twarze współpasażerów. Kiedy w dodatku ktoś czyta książkę, którą znam i lubię to już w ogóle mam odlot. Ja akurat korzystam z takich środków lokomocji sporadycznie, ale jeżeli już wybieram się w podróż to zawsze w towarzystwie cieplutkiej, świeżutkiej książki.

w samochodzie


Kiedy tylko mam możliwość słucham sobie audiobooka w autku. Tym sposobem w drodze "do" i "z" pracy, czy na jakiejś innej samotnej wyprawie spędzam miło czas. 

przy desce do prasownia, miotle, mopie i szmacie


Czyli podczas sprzątania. Często słucham sobie książki walcząc ze stosem pachnącego prania. W ten sposób znienawidzone zajęcie zrobiło się prawie przyjemne. Robię coś pożytecznego i jednocześnie świetnie się bawię. Podobnie działa to przy myciu okien, kuchni czy podłogi. Zauważyłam, że dzięki książkom audio częściej sprzątam. Rachunek jest prosty. Więcej prac domowych = więcej czytania.

przy stole koło kanapki


Czyli rano. Przed wyjściem do pracy zazwyczaj łapię jakiś kwadransik przy śniadaniu. Jestem z tych, którzy muszą coś zjeść od razu po przebudzeniu bo inaczej cały dzień zasypiają na stojąco. Tym razem rarytas bo książka w papierze/na czytniku a nie słuchanka! Zauważyłam, że ta praktyka sprawia, że jestem rano usposobiona nieco mniej morderczo. A i żeby nie było, prace zaczynam o 6.30 więc pobudka o 5.00.

w poczekalni i kolejce

Kiedy wiem, że naczekam się w kolejce do urzędu lub lekarza zazwyczaj mam ze sobą książkę. Ma to dodatkowe plusy, ludzie rzadziej zagadują by opowiadać o swoich chorobach czy narzekać na system.

w sytuacjach awaryjnych

Skąd wiem że nastąpią, skoro są awaryjne? Nie wiem, ale zazwyczaj mam książkę w torebce, tak na wszelki wypadek.



Oczywiście mimo wszystko najbardziej lubię chwile na kanapie z pyszną herbatką w ręku ;) Paradoksalnie często rezygnuję z nich, całkiem dobrowolnie i z wielką radością, na rzecz innych aktywności, takich jak zakupy z mamą, pogaduchy z przyjaciółką czy wspólny wieczór z mężem. Lubię też wyskoczyć sobie na siłownię. Dorosłość to nie rezygnacja z czytania, czy innego ukochanego hobby, w imię wyższych celów i zmartwień, ale kwestia ułożenie sobie w głowie priorytetów. Czas wolny zawsze gdzieś będzie, trzeba go tylko poszukać i mądrze wykorzystać. Najprawdopodobniej nie wystarczy go jednocześnie na zumbę, siłownie, języki obce, imprezy, czy kurs chodzenia po linie kiedy mamy na głowie pracę, dom, dzieci i psa. Tym bardziej szkoda go marnotrawić na oglądanie kiepskich seriali.


To tak z wielkomiejskich mądrości ludowych. Pewnie się mądrzę, bo nie mam gromadki dzieci, ale tak sobie myślę, że gdybym ją miała to te kilka chwil dla lektury zdarłabym ze ściany, nawet gdyby to miało być zaledwie 20 min dziennie.



Jak Wy radzicie sobie ze znajdowaniem czasu na książkę w kotle zwanym dorosłym życiem? Macie jakieś swoje sposoby?

PODPIS

26 komentarzy:

  1. Myślę, że na swoją ukochaną czynność człowiek jest w stanie zawsze zorganizować sobie czas. Ci którzy twierdzą, że jest inaczej, po prostu niezbyt lubią czytać i taka jest cała prawda ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe. Tylko wolałabym usłyszeć "nie czytam bo nie lubię" niż to wieczne "nie mam czasu" ;)

      Usuń
  2. Ja teraz mam tak fatalny plan lekcji, że czasu na książki mam mniej, ale zawsze staram się znaleźć chociaz chwilkę na lekturę. Choćby właśnie w autobusie albo przed rozpoczęciem lekcji. Co prawda nie lubie czytać w miejscach publicznych, bo mam problem ze skupieniem się, ale lepsze to niż nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry plan lekcji ułatwią życie, szkoda że to zazwyczaj rarytas.

      Usuń
  3. Ja od zawsze staram się wykorzystać każdą wolną chwilę na czytanie. Książki uwielbiam i od dziecka pochłaniam jak szalona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako tymczasowy emigrant, pracujący kilka-kilkanaście godzin fizycznie zaczynam powoli rozumieć ludzi mówiących "nie mam czasu na czytanie". Chyba będę musiał się spiąć, bo niedługo skończą mi się notki ustawione na automatyczne publikowanie, niedługo powrót do Kraju i pasowałoby zrealizować współpracę. Szcześliwie autor po wyjaśnieniu mu sytuacji powiedział że mogę zrobić to kiedy chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nigdy nie będzie juz tyle wolnego czasu na czytanie co w szkole średniej. Szkoda ze mając naście lat tego nie wiedziałam:) Dobrze że napisałeś tyle notek z wyprzedzeniem, praktycznie nie odczuwa się na blogu że Cię tam nie ma!

      Usuń
  5. Czytam w kąpieli, czasem przy myciu zębów, przy jeździe samochodem i przy śniadaniach, czasem jak idę, też czytam, ale to już słuchając audiobooki :> Ogólnie rzecz biorąc, czytam wszędzie i kiedy chcę, czasu i mi troszkę nieraz brakuje, bo trzeba coś ważniejszego od książki dla przyjemności przeczytać, ale staram się.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam blogowanie właśnie z powodu takich komentarzy;) Nie ogarniam tylko czytania w kąpieli, ale może dlatego że jestem fanką prysznica.

      Usuń
  6. "zazwyczaj mam książkę w torebce" - No widzisz, a ja się boję nosić, jeszcze się zniszczą (nigdy nie wiadomo, kiedy jakiś napój się rozleje przez nieuwagę). ;)
    Ja to robię czytelni(cz)kom złą reklamę, bo jestem chodzącym stereotypem. ;) Nie mam znajomych, nie wychodzę z domu, lenię się (stąd czas na lekturę) i czytam. Tylko okularów mi brak; mam (jeszcze) dobry wzrok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie boję się o nie noszę napojów w torebce - torebka mogłabym się zniszczyć;)
      Miałam w życiu taki okres izolacji. Na dłuższą metę smutno, ale za to ile książek wtedy przeczytałam;)

      Usuń
  7. Czytam wszędzie, najczęściej w środkach komunikacji miejskiej, na przystankach w kolejkach. Logistycznie jest ciężko, praca, dom, dziecko. Ostatnio nawet jak biegam to audiobooka słucham. Też nie mam czasu, ale czytam, staram się, przynajmniej pół godziny dziennie dla siebie plus pół godzinny dziennie z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej masz okazje odświeżyć sobie znajomość bajek;) Dziecko to świetny pretekst to zakupu jakichś pięknie wydanych baśni:)

      Usuń
  8. Masz rację, ludzie lubią tłumaczyć się brakiem czasu i zazwyczaj jeszcze krzywo patrzą wiedząc, że czytasz dużo. Osoby które znają mnie dłużej są już przyzwyczajeni, że czytam, środowisko w większej części czyta, ale... najgorzej jest z nowo poznanymi ludźmi, którzy zawsze krzywo patrzą. Podoba mi się to, że widzę dużo osób z książkami i czytnikami w pociągach/autobusach/tramwajach/metrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te znaczące spojrzenia. Myślałby kto, że czytanie to jakiś szatański twór :)

      Usuń
  9. Znaleźć czas jest mi łatwo, gorzej mi idzie znalezienie tak wciągającej książki. Ja w sumie mogę nawet czytać jak słucham muzyki czy coś oglądam. Wtedy lubię najbardziej i ten moment kiedy tak się zaczytam, że nie słyszę już muzyki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zdarza się czytać w hałasie - umiejętność wyniesiona z akademika:) Preferuję jednak, mimo wszystko, ciszę. Trudno o tak absorbującą książkę, która przysłoni cały świat. Kiedy się jednak taka znajdzie...:)

      Usuń
  10. Przepraszam, że tak wulgarnie, ale... na kiblu. Nie jestem typem człowieka, co wpada do łazienki i po minucie z niej wychodzi, nawet jeśli to tylko em "jedyneczka". W łazience mam miło, cicho, mam taką małą farelkę, którą niszczę sobie żyły w nogach dogrzewając się, w zimie mam też ciepło w stopy bo podłoga ciepła, toalety mamy dwie, więc nikt mnie z niej nie wyrzuca po chwili. Kilka takich wizyt dziennie i pół książki połknięte ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzień bez książki dniem straconym - choć się wali czy pali, muszę choć kilka stron przeczytać. Czytam zwykle wieczorem, kończę wtedy jak jestem bardzo śpiąca. Bardzo potrzebny post! Ile razy odczułam na sobie, że skoro czytam, to mi się nudzi/ nie mam nic do roboty/mam dużo czasu...Szkoda komentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Najgorsze jest to, że im człowiek starszy tym bardziej zabijają go wzrokiem. Liczę, że chociaż na emeryturze będzie spokój;)

      Usuń
    2. W pełni się zgadzam. Ponadto zauważyłam, że niechęć wzbudza też kupowanie książek - "że też nie szkoda ci na to pieniędzy".

      Usuń
    3. Korzystam głównie z biblioteki i czytnika, więc akurat ta kwestia mnie nie dotyczy. Wierzę jednak, że tak jest.

      Usuń
  12. A ja jestem zdania, że warto odpocząć od książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Warto czasem zrobić przerwę, kiedy się czuje przesyt.

      Usuń