26 wrz 2015

Trylogia Smutku, Enahma



Nie jest tajemnicą, że lubię fanfiction. Napisałam o tym zjawisku szerzej w poście Kto się wybił na "plagiacie"? Czyli o aktywnym odbiorze dzieła sztukiPodoba mi się zwłaszcza gdy czytelnicy wyznaczają książkowym postaciom nowe role. Kiedy jeszcze robią to w sposób umiejętny i z wyczuciem - odpływam. 


Na Niebieskim Stoliczku gościł już jeden fanfik: Motyl na szkle. Tym razem jednak chciałabym Wam polecić coś znacznie dłuższego. Wspomniałam już tutaj Czytamy po angielsku. Część I - Wybór lektury, że istnieje utwór, któremu zawdzięczam wiele nieprzespanych nocy i całkiem dobry wynik matury z angielskiego. Nadeszła pora by napisać coś więcej. Lata temu, jeszcze za czasów życia strony Mirrielpage, "Trylogia Smutku" Enahmy została przetłumaczona przez Mirriel z języka angielskiego na polski. Ostatecznie utwór wylądował na Forum Mirriel. Pamiętam jak z wypiekami na twarzy śledziłam kolejne pojawiające się na stronie fragmenty, najpierw po polsku, potem już w oryginale - tak bardzo nie mogłam doczekać się tłumaczenia. Do serii mam spory sentyment, jako nastolatka uważałam, że to arcydzieło. Jakoś tak się złożyło, że po ponad 10 latach postanowiłam zaryzykować i skonfrontować wspomnienia z rzeczywistością. Bałam się. Nie wyszło jednak źle, a nawet całkiem sympatycznie.




Fandom: Harry Potter
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Mirriel
Lokalizacja: klik
Główny bohater: Harry Potter, Severus Snape
Ilość tomów: 3 + 1 opowiadanie



O czym jest ta seria?

Trylogia smutku składa się z trzech tomów i jednego opowiadania:
  • tom 1 "Szczęśliwe dni w piekle",
  • opowiadanie:  "Nawet strach mnie opuścił",
  • tom 2 "Przecinając więzy",
  • tom 3 "Poprzez mury".

Akcja pierwszej książki, bo trudno nazywać takie tomisko opowiadaniem, rozgrywa się tuż po wydarzeniach z czwartej części cyklu; „Harry Potter i Turniej Trójmagiczny”. Awantura z wujostwem sprawia, że Harry wpada w łapska Voldemorta. W towarzystwie znienawidzonego Mistrza Eliksirów, który chcąc uratować "złote dziecko", traci status szpiega i w rezultacie zostaje uwięziony w Koszmarnym Dworze (więzieniu Voldemorta) wraz z chłopem, którym szczerze pogardza. Czarny Pan, nazwany pieszczotliwie przez Severusa "Największym bydlakiem", nie chce ich "tylko" zabić, chce by zostali złamani. Wspólny strach, ból, tortury łączą tę dwójkę i pozwalają odkryć sekret, który na zawsze zmieni ich życie. Mają na to mnóstwo czasu, ponieważ Zakon Feniksa nie śpieszy się z misją ratunkową.

Enahma zaserwowało nam w pierwszym tomie śliczne studium cierpienia, strachu i jego wpływu na tworzenie się więzi międzyludzkich. Jest brutalnie, ale nigdy obrzydliwie. Wkrada się w to wszystko nutka filozofii i bardzo dużo zwykłych rozmów. Czytelnik nie poczuje się zniesmaczony, raczej będzie siedział w zimnej, mokrej celi wciśnięty w kąt razem z Harrym. 

Nastolatek i jego znienawidzony profesor nigdy nie wytworzyliby więzi tak bardzo zbliżonej do relacji ojciec - syn gdyby sytuacja, w której się znaleźli nie zaliczała się do tych skrajnie ekstremalnych. Nie ma tu sztuczności, wymuszenia czy przesady. Harry i Snape zmienili się na zawsze nie bez przyczyny. Na szczęście autorka dała nam więzi rodzinne, nie jakąś relację pedofilską/homoseksualną.

Nie chciałabym zdradzać więcej szczegółów, żeby nie psuć zabawy tym, którzy jeszcze nie przeczytali. 


Słabe strony

  • W pierwszym tomie dialogi wydają się ugrzecznione, wręcz pretensjonalne.  Trochę mi to zazgrzytało, ale możliwe, że to kwestia tłumaczenia. W następnych częściach widać zdecydowaną poprawę.
  • Często z kartek  przedziera  melodramatyzm. Podobnie dostrzegam poprawę w kolejnych tomach
  • W "Szczęśliwych dniach w piekle" akcja jest moim zdaniem zbyt wolna. Taki zabieg sprawia, że czytelnik zaczyna obojętnieć na odczucia wewnętrzne bohaterów.


Dlaczego warto przeczytać?

  • Konstrukcja postaci,  zmiany jakie w nich zachodzą mają swoje przyczyny i skutki w wyniku doświadczeń życiowych. Uniknięto syndromu Mary Sue, więc postacie jak najbardziej mają swoje wady. Harry jest tutaj bardzo wiarygodny a Snape wręcz obłędny.
  • Piękna analiza bólu, jego sensu i siły jaką niesie dobrowolne poświęcenie. Zachowano główną myśl Rowling mimo, że utwór powstał jeszcze przed pojawieniem się 5 tego tomu.
  • Wielowymiarowość i wielowątkowość przy jednoczesnym uniknięciu zagłębiania się w zbędne szczegóły.
  • Niezły wątek szpiegowski. Zwłaszcza w drugim i trzecim tomie. Pamiętam ankietę na oryginalnej stronie autorki-nikt z czytelników nie zgadł kto jest szpiegiem. Za to u nas na Mirriel ktoś jednak trafił ;)
  • Klimat Hogwartu został idealnie zachowany.
  • Ładnie rozwinięte trudne tematy, takie jak uprzedzenia, oczekiwania i odpowiedzialność dzieci za grzechy ojców.
  • Genialny Epilog - moim zdaniem o niebo lepszy niż w oryginale.


Reasumując

Nie rozczarowałam się czytając Trylogie Smutku po raz pierwszy, przy drugim razie - także nie.  Autorka i tłumaczka pokazały klasę. Jeżeli jakiś utwór należący do twórczości fanowskiej możemy zaliczyć do klasyki, to jest to właśnie Trylogia Smutku.  Świetna pozycja dla czytelników głodnych alternatywnego zakończenia kultowej serii o młodym czarodzieju. Nie chcę oceniać co lepsze, oryginał, czy opisana tutaj seria. Wyjątek stanowi epilog i tu niestety Rowling wypada blado. Trylogię Smutku traktuję  raczej jako alternatywne rozwiązanie i okazję, żeby jeszcze trochę zabawić w Hogwarcie;) 

Czytacie fanfiki? Jeżeli tak, to podzielcie się swoimi ulubionymi;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz