5 paź 2015

3 prawdy o książkach

3 prawdy o książkach

3 prawdy o książkach


Prawda nr 1: 
książki psują wzrok


Patrzę złym wzrokiem na podejrzaną. Liczy sobie tak na oko 1000 stron. Jedno spojrzenie na okładkę i już wiem, że mam spodziewać się kłopotów, znam się na twarzach! Druk niby przyzwoity i odstępy między linijkami zachowane. Dobrze się cwaniara maskuje. Ja ją jednak załatwię! Odmierzam profilaktycznie 40 cm linijką i pilnuję żeby nie zbliżyć nosa nawet o milimetr bliżej! Trzeba zachować dystans. Kątem oka badam, czy oświetlenie działa na moją korzyść. Jest dobrze, nie na darmo spotkanie zorganizowałam w biały dzień, nawet przesunęłam niebieski stoliczek pod okno! Dzienna światło jest skuteczniejsze niż woda święcona. Czuję na skroni kropelki potu. Może powinnam zachować większą odległość? Kapituluję.  Zbytnio cenię sobie dobry wzrok. Wypijam szybko szklankę zimnej wody z listkiem mięty i siadam z ulgą do laptopa. Moją duszę przepełnia spokój. Nareszcie moje oczy są bezpieczne!


Prawda nr 2: 
książki rozwijają wyobraźnię


Skończyłam czytać długi, genialny cykl fantasy. Głowa wciąż pulsuje mi od nowych postaci, alternatywnych światów i stworzeń, których istnienia w świecie (nawet  tym wyimaginowanym)  nigdy nie podejrzewałam! Chcę wymyślić dalsze losy, rysować ulubionych bohaterów, którzy są mi teraz przecież co najmniej tak bliscy jak autorowi książki, już zaraz biegnę zakładać fanpejdża.  Jeszcze tylko wypiję kawkę, posprzątam, pooglądam w Internecie fanarty. Jakie to wszystko cudowne! Czy stworzę coś podobnego? Na pewno, ja im jeszcze pokażę! Może tymczasem przyjemniej byłoby jednak obejrzeć cudze prace, przeczytać fanfika, czy dołączyć do fanpejdża. W zasadzie mam czasu. Jutro zaczynam! Póki co przejrzę sobie następną książkę.  Nie, nie mam przecież czasu, miałam tworzyć! Przekartkuje tylko…


Prawda nr 3: 
miłośnicy książek, a już zwłaszcza miłośniczki, to brzydkie, szare myszy

Patrzę na siebie w lustrze i widzę swoje zwyczajne, choć nieco niepewne oblicze. Od razu  rzuca się w oczy, że wciąż nie wyrosła mi trzecia ręka ułatwiająca przewracania kartek (chociaż czasem by się przydała). Nie widzę też mysiego ogonka wystającego spod spódnicy. Przez chwilę serce mi zamiera, widzę coś szarego! Uff to tylko wzorzyste rajstopy!  Włosy mam dalej długie,  proste  i gęste, dłonie zadbane a sylwetkę szczupłą.  Ostrożnie biorę do ręki książkę. Lustrzana ja ma minę wyrażającą niepokój i pewne wahanie. Ona zaciska wargi, a ja przyciskam ostrożnie książkę do piersi. Po chwili, długiej jak wieczność rozluźniam się. Dziewczyna w lustrze wygląda, jakby spadł jej z serca kamień, mnie też ulżyło. Obie trzymamy książkę a owej brzydoty i myszowatości ani śladu!

Jak widać do trzech prawd sztuka;)


Jakie są Wasze ulubione książkowe prawdy?



PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz