24 lis 2015

Minimalisto, opamiętaj się!











Zgadnijcie co ostatnio przykuło moją uwagę podczas jesiennego spaceru? Nie, nie mgła, zimno ani duszeni kaszlem ludzie. Ciekawy okazał się kontener, a w zasadzie poturbowany, spoglądający z niego smętnie „Hamlet”. Śmierdział sfermentowanym jedzeniem i nie chcę wiedzieć czym jeszcze. Nie, nie rzuciłam się na ratunek - zobojętniałam. Zbyt często to widok.


Wyskakujący z każdego zakamarka Internetu minimalizm i wciąż wzrastająca popularność czytników spowodowała, że coraz więcej książek ląduje w koszu. Smutno mi kiedy to widzę. Wam też?

Ten "zły" minimalizm


Wiecie, wychowałam się w latach 90-tych, wtedy z założenia niczego się nie wyrzucało. Babcia mawiała „może się jeszcze przydać” - taką lekcję dała jej wojna. Moje pokolenia znienawidziło to sformułowanie, nic dziwnego że tak chętnie poddało się minimalistycznej gorączce. Nareszcie można, a nawet trzeba wyrzucać stare graty! Wolność! Przestrzeń! Katharsis!

Tak wiem, rasowy minimalista rozumie wartość przedmiotu i szanuje go. Kupuje mało, ale "wyciska" z przedmiotów które posiada, wszystko co może. Nie zmienia to faktu, że "początkujący" adepci, chcą przede wszystkim szybko oczyścić przestrzeń i wywalają wszystko jak leci. 

Nie jestem wyjątkiem, już dawno przestałam bawić się w zbędne sentymenty i zrozumiałam, że nie założę ubrania, które od ośmiu lat dogorywa w kącie szafy. Co absolutnie nie oznacza, że celem nadrzędnym człowieka powinno być pozbycie się wszelkich pamiątek, a najlepiej zredukowanie ilości posiadanych przedmiotów do 100. 

Gdzie w takich kalkulacjach jest miejsce dla książek? Oczywiście na czytniku, twardym dysku lub laptopie. W zasadzie takie rozumowanie jest mi bliskie – bardzo rzadko kupuję tradycyjne wydania. Tylko te najbardziej ulubione mam w papierze, a i tak nie wszystkie. Lubię przestrzeń i nie mogłabym już egzystować w graciarni.


Podobno żeby wydrukować 100 kartek książki, potrzeba od 2 do 3 drzew. Wyrzucenie kilku książek, to jak pozbycie się małego parku. Kto chce mieć to na sumieniu? 


Rozpoczyna się zgubny czas gorączki porządków świątecznych. Nie bądźmy obojętni!

Do rzeczy, co można zrobić z niepotrzebną książką? Po pierwsze zrozumieć, że to co dla nas jest zbędne, dla innych może okazać się przydatne. Nikt nie chce zapłacić za używaną książkę? Być może, ale istnieją alternatywy.

Jak humanitarnie pozbyć się książki?


1. sprzedać

Pierwsza myśl każdego rozsądnego człowieka. Dwie pieczenia na jednym ogniu, dodatkowe fundusze i przestrzeń na półkach. Niestety trudno sprzedać książkę. Nowe lektury często można nabyć za grosze, nie mówiąc już o bibliotekach, egzemplarzach recenzenckich i piractwie sieciowym. Warto jednak próbować. Może na Waszej półce leży pożądane na rynku wydanie lub zalega zbędna nowości? Poza standardowym olx.pl polecam korzystanie z grupy Książki - sprzedaż/wymiana książek na Facebooku. 


2. wymienić

Jeżeli jesteście ze Śląska to bardzo polecam akcje organizowane systematycznie na terenie województwa przez Śląskich blogerów książkowych. Można wpaść z przeczytanymi już książkami i wymienić je na inne.

Dobrym sposobem jest też internetowa wymiana barterowa, czyli książka za inną rzecz lub usługę. Ostatnio odkryłam serwis bartersi.pl i przymierzam się do wymiany;)


3. oddać 

Warto popytać znajomych i rodzinę, może ktoś z nich przygarnie nasze książki? Zachęcam do lektury posta Wiolety - serce się śmieje. W wersji dla leniwych, wystarczy zamieścić notkę na Facebooku. 

Pamiętajmy też o bibliotekach (także tych działających przy szkołach) i lombardach, które zazwyczaj przyjmują książki, zwłaszcza te w miarę nowe i niezniszczone. 

Chętnymi odbiorcami książek bywają też szpitale. W lipcu Ania napisała o takiej akcji. To nie jedyna inicjatywa  w Polsce. Istnieją jeszcze domy dziecka, świetlice środowiskowe, domu opieki itd. Warto szukać i pytać - niewielkim nakładem wysiłków możemy sprawić radość ;)

Ciekawym pomysłem są różnego rodzaju akcje "książkowe". Mnie spodobała się książka w podróży. Nie jest to rozwiązanie dla dużej ilości lektur, ale ma swój urok.

Jeżeli brak szybszych i szlachetniejszych opcji, pozostaje zamieścić ogłoszenie na olx.pl lub forum książkowym, oczywiście z zastrzeżeniem, że ewentualne koszty przesyłki pokrywa odbiorca.


4. przerobić na coś innego

To opcja wzbudzająca najwięcej kontrowersji, ale uważam że jest i tak lepsza niż śmierć w towarzystwie puszki po konserwie. Sztuka nowoczesna oferuje szereg zastosowań niepotrzebnej literatury. Wrzucam garść inspiracji: klik klik klik klik klik klik klik


Jak pozbywacie się książek? A może nie robicie tego wcale? Znacie jakieś godne uwagi akcje?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz