5 gru 2015

Kiedy literatura staje się zmorą




Współczesny człowiek sukcesu musi być człowiekiem ze zmorą z pasją - fora i portale internetowe nie pozostawiają w tym względzie wątpliwości. Nie posiadasz? Jesteś nudny! Marny z Ciebie materiał na partnera a nawet znajomego. 


Wszyscy mają pasję, mam i ja!


Tak ważny przekaz nie może przejść bez odzewu ze strony internautów, więc nagle wszyscy ową "pasję" posiadają - koniecznie w kilku egzemplarzach. Zwykłe hobby przestało się liczyć, nie zapewnia prestiżu, nie sprawi że staniemy się równi. Paaaaasjaaa - krzyczy społeczeństwo - pasja! 

Na rezultaty nie trzeba długo czekać. Pojawił się wysyp ludzi, których "pasją" są podróże, a wyjeżdżają raz w roku na wakacje do hotelu w Egipcie. Jak grzyby po deszczu wylęgli się "pasjonaci" fantastyki, z jednym tylko Geraltem na koncie. Jak złe licho rozpowszechnił się syndrom multi pasjonata, osoby która liczy sobie kilka a skrajnie kilkanaście "pasji" i wciąż dorzuca nowe. Nietrudno przewidzieć konsekwencje. Normalny człowiek zaczyna myśleć w kategoriach: "Nie mam pasji, czy to jest normalne?". Czy społeczeństwo zwariowało, czy też zawsze zachowywaliśmy się jak bezmyślne stado małp? Pasja, hobby a może tylko trend XXI wieku? 


Mam 6 pasji, 6 i pół...


Czy można być dobrym we wszystkim co się robi? Nie. Dlatego lepiej zostać specjalistą w jednej lub kilku dziedzinach, niż dysponować rozległą, ale płytką wiedzę ze wszystkiego. Nie umniejszam tu znaczenia tzw. "wiedzy ogólnej", dobrze się jednak na coś ukierunkować. Bądźmy szczerzy - trzy pasje to już tłok. Co się stało ze starymi dobrymi zainteresowaniami? Kto odczarował to słowo i dlaczego?

Pasja i Hobby to nie synonimy! Pasja jest miłością, uczuciem dojrzałym i świadomym, które nas określa. Hobby jest przyjaźnią, która może, ale wcale nie musi z czasem przekształcić się w coś poważniejszego. Pierwsza fala zainteresowania i zachłyśnięcie się tematem to zakochanie, któremu do miłości daleko. Jest silne,  ale nietrwałe - nie daje gwarancji na miłość. Możliwe, że cała zabawa skończy się piękną przyjaźnią, jest to normalne, nie wszystkie pary do siebie pasują. Dlaczego bagatelizować taki układ?

Pasja jest stale z nami, mimochodem przenika do kolejnych aspektów naszego życia - ledwo to zauważamy. Prawdziwa zmora pasja, jeżeli się zbytnio rozbestwi, może kolidować z życiem prywatnym, rodziną i pracą, a my będziemy starać się mimo wszystko ją gdzieś przemycić. Hobby to coś do czego sięgamy w wolnej chwili, bo sprawia nam przyjemność i akurat mamy trochę czasu. Pasja może stać się niebezpieczna i zdominować nasze życia - tak samo miłość może nas sponiewierać.




Co jeżeli pasją jest literatura?




Wtedy mamy problem. To jedno z najbardziej ogólnych zainteresowań jakie można sobie wymyślić - sugeruje wszystko i nic. Wiecie jaka jest najpopularniejsza zbitka słowna umieszczana w CV pod hasłem hobby? Oczywiście "filmy, książki, sport". Wymowne. 

Czytanie to moja zmora jedno z moich ulubionych zajęć. Mam za sobą sporo książek, zwłaszcza tych z dziedziny fantastyki. Mogę się pochwalić jakąś wiedzę, ale wciąż spotykam (w Internecie) ludzi, którzy wydają się bardziej oczytani niż ja. Kiedyś zagadałam się z fryzjerką i zeszło na tematy książkowe. Ona, z błyszczącymi oczyma pyta o moją opinię na temat "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Ja, w konsternacji, przyznaję się do nieprzeczytania (wtedy jeszcze) tego zacnego dzieła. Otrzymuję pełne politowania spojrzenie. Jak mogę nazywać się miłośnikiem książek, skoro nie znam takiego hitu? No niestety. 

Prowadzę Niebieski Stoliczek. Czytam całkiem sporo, w tym roku udało mi się przekroczyć magiczną setkę, czym pochwaliłam się w notce W 2015 przeczytam 100 książek - podsumowanie. Najchętniej łykam lektury w oryginale (jeżeli są anglojęzycznego pochodzenia), czekanie mnie wykańcza. Fascynują mnie też smaczki językowe. Lubię przeczytać zabawną anegdotę zanim tłumacz wtrąci do niej swoje trzy grosze. Na przekór tymczasowym brakom warsztatowym, mam zamiar zacząć pisać zawodowo. 

Wciąż waham się, czy to wystarczające powody żeby nazwać literaturę pasją. Dla mnie to ważne i zobowiązujące słowo. Przecież nie jeżdżę na targi książek, wiecznie wylatują mi z pamięci daty spotkań autorskich i (o zgrozo) nie przeczytałam biografii Tolkiena. Nie zaliczyłam również niektórych sztandarowych powieści. Nawet gorzej! Nie potrafię postawić przecinka w odpowiednim miejscu. Zdarza mi się pomylić autora i nie jestem w stanie wymienić nawet dziesięciu literackich Noblistów. Nie mam wykształcenia humanistycznego, jestem inżynierem i pracuję w zawodzie. Co gorsze, lubię swoją pracę. Kiedy muszę wybierać między lekturą a spędzeniem czasu z rodziną czy z przyjaciółką, zazwyczaj wybieram to drugie. 

Jednak, jak mogliście przeczytać w poście Nie mam czasu na czytanie książek!, jestem też mistrzem upychania swoich czytelniczych zapędów wszędzie, gdzie tylko jest to (nie)możliwe. Nie pamiętam kiedy ostatnio nie byłam w trakcie czytania jakiejś powieści. Lubię podróże, zwiedzanie, niestraszny mi autostop, namiot i jedzenie z palnika turystycznego w zimnie. To wszystko uwalnia we mnie "ciemną stronę" ryzykanta. Jednak w zwykły szary dzień, moje myśli nie płyną w stronę planowania kolejnej wyprawy, za to w podróżach często podświadomie planuję jak to co widzę opisać w dzienniku. Dlatego uważam podróżowanie "tylko" a w zasadzie "aż" za swoje zainteresowanie. Literatura jest zdecydowanie czymś więcej. 


Reasumując


Jestem ostrożna w deklaracjach. Dlatego, bardzo metodycznie oswajam słowo "pasja".  Równie nieufnie zerkam na "miłość" czy "przyjaźń". Mam wrażenie, że żyjemy w rzeczywistości, w której wszystko, z językiem na czele, ulega spłyceniu. To, że użyjemy mocnego słowa nie spowoduje, że zaczniemy bardziej kochać, co najwyżej odbierzemy temu wyrażeniu jego właściwe znaczenie.

Na zakończenie zapraszam do zapoznania się z podobnym artykułem napisanym przez Mikę.

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania w tym temacie. Jakie macie odczucia? Czytanie książek to Wasza pasja, hobby a może jedynie burzliwy romans?






PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz