14 lut 2016

Oko jelenia. Droga do Nideros, Andrzej Pilipiuk





Niedawno wygrzebałam z czeluści mojej półki powyższą książkę i nie  mogłam się oprzeć by jej nie obfotografować. Skoro zrobiłam już zdjęcie to i recenzja by się przydała. „Droga do Nidaros” to pierwszy tom cyklu „Oko Jelenia” autorstwa Andrzeja Pilipiuka, o którym wspominałam przy okazji rankingu: 8 podróży w czasie, w które musisz wyruszyć. Na serię składa się siedem tytułów, z czego ostatni powstał stosunkowo niedawno. 




Dwa słowa o autorze


Pisarz fantastyczny i publicysta. Pieśniarz wsi polskiej oraz laureat nagrody literackiej im. Janusza A. Zajdla za rok 2002. Z wykształcenia archeolog. Ojciec słynnego cyklu o pijaczynie, Jakubie Wędrowyczu.


O czym jest ta książka?


Akcja powieści rozpoczyna się w czasach współczesnych (XXI wiek) w średniej klasy liceum ogólnokształcącym. Główny bohater  Marek Oberech, nauczyciel informatyki, ni z gruszki ni z pietruszki zostaje wezwany do gabinetu dyrektora i poinformowany, że lada chwila ma nastąpić koniec świata. Mężczyzna nie jest wariatem, więc oczywiście uznaje to za kiepski  żart.  Widać nie wie, że takimi pobożnymi życzeniami u Pilipiuka można sobie co najwyżej naczynia wytrzeć. 

W stronę Ziemi  zmierza rój meteorów antymaterii, ludziom na ratunek (lub panikę) zostaje zaledwie kilka godzin. Gdy wydaje się, że śmierć jest nieunikniona pojawia się wybawienie w  postaci kosmicznego wędrowca - Skrata. Ten uroczy stwór okazuje się być kolekcjonerem wiedzy unicestwionych cywilizacji, piratem kosmicznym i ogólnie szeroko pojętym głównym "złem", które w dodatku ukradło gmach Biblioteki Narodowej. Nasz Marek dostaje szansę zaciągnięcia się do służby obcego w charakterze niewolnika, z czego skwapliwie korzysta. 

Fabuła rozpoczyna się końcem świata, ale dla Marka to dopiero początek problemów. Nasz bohater, zostaje przeniesiony do XVI-wiecznej Norwegii, gdzie czeka go zadanie. Wraz z dwójką towarzyszy, pod nadzorem  łasicy(!) Iny musi zdobyć za wszelką cenę artefakt, tytułowe Oka Jelenia. Co to za cudo? Tego nie dane im się było dowiedzieć.


Wady książki



  • Początek wydaje się dość banalny i raczej nie zwiastuje, że książka będzie tak dobra, jak w istocie jest. Nie oszukujmy się, kosmici napadający na Ziemię to nie jakaś innowacja. Dotrwajcie chociaż do trzeciego rozdziału a będzie Wam wynagrodzone.


Dlaczego warto przeczytać?


  • Mocną strona książki jest szybka akcja, przeplatana opisami kanonów życia w Norwegi roku pańskiego 1559, oraz dywagacjami bohaterów, jak by tu się szybko wzbogacić. Taki system pulsacyjny pomaga budować napięcie - nigdy nie wiadomo, czy zwykły spacer do kościoła nie zaowocuje kosmiczną katastrofą lub pojedynkiem na szable.  
  • Dobrze skonstruowane postacie - mają dużo wad i kilka zalet, tak więc da się je polubić a nawet znielubić.
  • Bardzo klimatyczne i przemyślane graficznie wydanie. Wiem, że nie oprawa zdobi książkę, ale  to czysta przyjemność  mieć w rękach takie małe cudo.
  • Autor szanuje czytelnika, postacie dostają rożna od siebie, łatwe do zapamiętania imiona a miejsca - nazwy. Dzięki takim zabiegom, książka zyskuje na płynności czytania.
  • To co cenię sobie najbardziej, czyli solidne osadzenie fabuły w realiach ówczesnych czasów. Autor z wykształcenia jest historykiem, więc książka obfituje w różne smaczki, dobry opis epoki, zwyczajów, strojów i sytuacji społecznej. Jest to jednak podane bardzo lekko i jakby mimochodem, więc książkę czyta się płynnie i szybko.


Reasumując


Książka powinna się spodobać zarówno fanom fantastyki, jak i tym żądnym historycznych przygód czy wielkich podróży. Czytelnik nie zostaje przytłoczony elementami "nie z tego świata" (pomijając pierwsze rozdziały), mimo że mogłoby się wydawać inaczej, w zamian pojawia się spisek, zawiłości polityczne i wszechobecna walka o przeżycie w obcych czasach, gdzie obowiązują inne zasady. Ma to swoje zalety, bo lektura nie ''odstraszy" początkującego fana gatunku, a będzie powiewem świeżości dla starego wyjadacza. Książka jest lekka, przyjemna i chociaż nie na tyle dobra, żebym dopisała ją do listy ulubionych, to bardzo miło wspominam nasz wspólny czas.


PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz