19 cze 2016

Śmierciowisko, Anna Głomb






"Śmierciowisko" długo gniło na mojej liście książek do przeczytania. Wrzuciłam je tam dawno temu i pewnie gdyby nie to, że autorka zostawiła komentarz na moim blogu (strasznie się ucieszyłam :)), wciąż  by tam dogorywało.  Opis nie brzmiał zachęcająco, ileż można czytać o marnym losie rodzaju ludzkiego, który  to w niedalekiej przyszłości wymrze na skutek tajemniczej (i najprawdopodobniej zaserwowanej przez rząd) choroby? Wszystko dlatego, że chcemy się nawzajem wytłuc i przy okazji zanieczyszczamy planetę. Ano właśnie – kotlety z mikrofalówki.  A może nie do końca? Czytać czy nie czytać?

Dwa słowa o autorce


Annę Głomb znałam do tej pory głównie z fanfików o Harrym Potterze. Zainteresowanych odsyłam do mojej recenzji "Motyla na szkle" oraz na FORUM MIRRIEL do opowiadania "Summmertime" - alternatywnej wersji  relacji Lily - Snape. Nie lubię tej pary, ale fanfik trzyma klasę. Co to do licha jest fanfik? Zapraszam to lektury notki o tym, kto się wybił na "plagiacie".


O czym jest ta książka?


Ludzkość, jak to często bywa doprowadziła sama do upadku własnej cywilizacji. Śmiertelny wirus zdziesiątkował ludzkość a wspaniałe miasta i zaawansowane technologia należą już do przeszłości. Za to wróciła przyroda. Dzika nieokiełznana i ponownie groźna dla człowieka. W tych  warunkach przyszło żyć Dorocie, która czasy z przed Epidemii zna tylko z opowieści. Dziewczyna nie potrafi się przystosować do życia w małej społeczności. Trawi ją zazdrość i zawiść. A w lesie pojawiają się trupy. W dodatki nie byle jakie. Każdemu zmarłemu nasza Dorotka życzyła bardzo smutnego końca. Las przestał być bezpiecznym miejscem i czasem człowiek zastanawia się czy to jeszcze puszcza, czy już żywa istota. 

Wady książki


  • Zbyt mało akcji. Niby jest, ale tak jakby jej nie było. Nie mogłam otrząsnąć się z wrażenia, że wpatruję się w obraz, wprawdzie przyjemnie złowrogi i fascynujący, ale mimo wszystko liczyłam jednak na książkę.
  • Udało mi się nie polubić żadnej postaci. Niektóre mnie zirytowały a głównej bohaterki wręcz nie chciałabym spotkać w realnym świecie. Staram się unikać takich toksycznych osób.

Dlaczego warto przeczytać?


  • Słowiańskość. Mamy tu odwołania do "Dziadów", palenie ognisk, dziką żyjącą własnym życiem puszczę a nawet motyw dokarmiania skrzatów domowych. Rewelacja.
  • Baśniowość.  To nie tajemnica, że mam słabość do wszelakich odwołań do bajek, baśni i przypowieści ludowych. Zwłaszcza tych niewykastrowanych i bez różowej kokardki. Tutaj dostałam tego solidną dawkę. Cała książka jest jak bajka, co nie wróży bohaterom za dobrze. Autorka bardzo umiejętnie pokazała jak stare gusła i mity powoli wypierają szczątki tego, co kiedyś stanowiło ludzką cywilizację.
  • Realizm. Egzystuje obok baśniowości. Głównie w relacjach międzyludzkich, ale nie tylko.
  • Moty snu i jawy. Momentami czytelnik zastanawia się czy to jeszcze życie, czy może już nocne majaki? Chyba dalej tego do końca nie rozgryzłam.
  • Postacie są interesujące. W zasadzie nie lubię głównej bohaterki, ale to nie jest ważne. Ona jest jakaś. Ma w sobie mnóstwo gniewu, niezrozumienia i jakiejś introwertycznej zawziętości. Jednocześnie potrafi w porę się opamiętać i wyjść naprzeciw swoim demonom. Cenię ja za odwagę i determinację.
  • Wszechogarniająca tajemnica i atmosfera grozy czającej się w ciemnościach. Polecam czytać wieczorem :)
  • Zakończenie. Uwielbiam niespaprane, wyważone zakończenia.


Reasumując


Książka warta przeczytania. Udany debiut. Sielankę burzy nieco fakt, że działalność Anny Głomb w fandomie potterowskim stoi na wyższym poziomie niż tzw. "twórczość właściwa". Oczywiście to tylko moje zdanie. Nie wiem jak mam to sobie tłumaczyć.  Tak czy inaczej, mam nadzieję, że o autorce jeszcze usłyszymy.

Przyszło mi do głowy, że ta pozycja świetnie nadaje się jako lektura na zbliżającą się Noc Kupały. Oczywiście można świętować w sposób tradycyjny, czyli rzucając na wodę wianki (opcjonalnie łowiąc je) by następnie w romantycznym celu zniknąć w lesie. Podejrzewam, że nie wszystkim jednak stan cywilny i okoliczności pozwalają na takie ekscesy;)

Lubicie czytać książki utrzymane w słowiańskim klimacie? Jeżeli tak, to będę wdzięczna za polecenie jakichś tytułów ;)

PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz