15 sie 2016

Jak zacząć czytać fantastykę i nie zwariować? Część II - świat



Witam w drugiej części wpisu przeznaczonego dla sceptycznie nastawionych do fantastyki czytelników. W poprzedniej części poleciłam Wam kilka polskich książek, dzisiaj czas na podbój reszty świata.  Mam cichą nadzieję, że starych wyjadaczy również zainspiruję. Gotowi? To ruszamy w kosmos!

Dan Simmons, "Hyperion"


Kawał porządnej literatury i moje najnowsze odkrycie. Ziemia na skutek "wielkiej pomyłki" została zniszczona a ludzkość wyemigrowała w kosmos. Większość planet zjednoczyła się, ale standardowo został jakiś odsetek buntowników zwanych "Intruzami", żeby było z kim prowadzić gwiezdne potyczki. Tak przedstawia się tło historii. Na odległej planecie zwanej Hyperion mieści się największa zagadka ludzkości - grobowce czasu. Nikt nie wiem czym są, ale ściśle powiązany jest z nimi Chyżwar. Ni to bóg ni o diabeł, ot okrutna istota istniejąca obok praw fizyki. Ludzie, jak to ludzie zrobili z niego przedmiot kultu i masowo odwiedzali w celu popełnienia samobójstwa, ponieważ Władca bólu jest trochę jak złota rybka, spełnia życzenie jednej osoby a pozostałych gości boleśnie uśmierca. Celem ratowania świata (żeby to jednego) rząd wyznacza siedmiu pielgrzymów. Wśród nich jest co najmniej jeden zdrajca. Kto? Książka stanowi zbiór opowieści. Każdy rozdział to historia jednego z tych nieszczęśników. Wszystkich w zagmatwany sposób łączy Hyperion. Świat fantastyczny (wbrew pozorom) nie jest nachalny, to nie są Gwiezden Wojny. Dostajemy prawdziwe historie, zazwyczaj szokujące, przerażające lub do bólu prawdopodobne. Co je łączy i jak to się ma do zażegnania zagrożenia? Kto jest t łowcą a kto zwierzyną? Książka trzyma w napięciu do ostatnich rozdziałów a drugi tom też jest niczego sobie. To trzeba przeczytać.


Brandon Sanderson, "Z mgły zrodzony"


Jestem fanką pana Sandersona, więc nie może go tu zabraknąć. Dlaczego warto skusić się na "Ostatnie Imperium"? Autor dokonał rzeczy wielkiej, tak dokładnie opisał i skatalogował działanie magii, że wydaje się ona być nauką ścisłą. Czytasz fantastykę, ale nie czujesz się przytłoczony ilością magicznych czynników - początkujący czytelnik gatunku nie poczuje się zagubiony.

Dwa słowa o treści. Akcja toczy się wokół Vin, złodziejki należącej do jednej z wyjętych spod prawa prawa band skaa. Dzięki niezrozumiałym zdolnościom, które sama nazywa "szczęściem", zdołała jakoś dożyć szesnastych urodzin. Kiedy sytuacja komplikuje się do granic absurdu, spotyka Kelsiera, potężnego buntownika, jedyną znaną osobą, która z nich nawiała z więzienia Imperatora. Wkrótce Vin dowiaduje się, że jej umiejętności to allomancja, a dziewczyna okazuje się być Zrodzonym z Mgły, najrzadszym rodzajem allomanta, potrafiącym używać metali do podwyższanie swoich umiejętności w różnorakich dziedzinach. Vin zostaje wciągnięta do planowanego przez Kelsiera przedsięwzięcie - zamachu stanu. Świetny świat przedstawiony, błyskotliwy pomysł, wartka akcja i ładnie poprowadzony wątek romantyczny (który nie zjada fabuły). Polecam zarówno panom jak i paniom.



Olga Gromyko, "Zawód wiedźma"


Schodzimy na Ziemię. Zachęcam do przeczytania książki lekkiej, łatwej i zabawnej, ale nie głupiej! Nie może być przecież zbyt poważnie prawda? Olga Grommyko w sowim cyklu o W.Rednej zafundowała nam moc wrażeń. Jeżeli mamy ochotę na rudą wiedźmę (z dyplomem w specjalizacji magii bojowej), wampiry uprawiające rolę, szlachciankę najemnika i intrygę przyprawiającą na przemian o salwy śmiechu i rozpaczy, to zdecydowanie warto dać szansę temu cyklowi. Na korzyść autorki działa fakt, że każda kolejna część jest lepsza od poprzedniej. Wolha bez wątpienia ma moc a jej perypetie pełne są szybkich zwrotów akcji i przygód. Myślę, że książka bardziej spodoba się paniom, ale panowie też powinni znaleźć tu coś dla siebie. Bardzo polecam jako "coś lekkiego" po ciężkim dniu w pracy.



Frank Herbert, "Diuna"



Niesamowita powieść science fiction pióra Franka Herberta. Akcja książki rozgrywa się w odległej przyszłości. Ludzkość skolonizowała kosmos. Najważniejsza planeta we wszechświecie to Arrakis (Diuna, inaczej pustynia), z uwagi na złoża bezcennego melanżu. To taka używka umożliwiającej jasnowidzenie, niezbędne do pilotowania statków kosmicznych. Powstawanie przyprawy łączy się tajemniczo z cyklem rozwojowym czerwi pustyni – groźnych potworów, występujących w piaskach Arrakis. Władzę na planecie przejmuje ród Atrydów. Wkrótce następuje przewrót. Następcy tronu i jego matce (uważanej za czarownicę) udaje się uciec na pustynię. Tak, jest to kolejna historia z serii "cudem ocalały władca walczy o niesprawiedliwie utraconą koronę i podnosi lud do walki", ale jednocześnie jest to o wiele więcej! "Diuna" to książka o ekologii planety, działaniu systemu i oddziaływaniu organizmów na siebie, wielkiej i małej polityce a także a może przede wszystkim niezwykła historia o człowieku i wpływie jaki ma na własne przeznaczenie. Niestety, z tomu na tom poziom leci na łeb na szyję. O ile drugą i trzecią część da się jeszcze ze słabnąca przyjemnością przeczytać, to czwartej radzę nawet nie dotykać. Znalazła się w najsłabszych książkach jakie przeczytałam w tym półroczu. Niezależnie od tego, sama tylko "Diuna" jest naprawdę godna uwagi i można ją spokojnie potraktować jako zamknięte, jednotomowe dzieło.


Felix J. Palma, "Mapa czasu"


Na koniec lektura, przed którą chylę czoła za pomysłowość! Książka zajęła piąte miejsce w moim małym rankingu dotyczącym najciekawszych podróży w czasie. To chyba najbardziej zakręcona i zwariowana (pseudo) biografia jaką kiedykolwiek przeczytałam! Panie i panowie poznajcie Wellsa, autora klasycznego już "Wehikułu czasu" w nowej zwariowanej odsłonie. Kuba rozpruwacz szaleje, zwariowani fani nie dają żyć a w dodatku ktoś otworzył w mieście Przedsiębiorstwo umożliwiające podróż w czasie do roku 2000 gdzie ma miejsce wielka bitwa ludzi z automatami! Jak tu spokojnie pisać w takich warunkach? Gdzie kończy się iluzja a zaczyna magia? I czy w ogóle? Nic się nie martwcie moi mili, J.J.Palma zadbał, aby autor miał w życiu odpowiednio pod górkę. :) Świetna powieść, piękny lekki styl pisania (no może trochę za mało akcji i dialogów) i bardzo oryginalny pomysł.



Oczywiście to nie są jedyni godni uwagi zagraniczni twórcy fantastyki. W końcu mamy ich trochę a ja (mimo szczerych chęci) nie znam wszystkich z autopsji. Wybrałam książki, które moim zdaniem nie zrażą dorosłego, raczkującego w gatunku czytelnika nadmiarem fantastycznych wrażeń i jednocześnie trzymają wysoki poziom.

A Waszym zdaniem od czego warto zacząć czytanie fantastyki?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz