22 sie 2016

Post o odkurzaniu


Dzisiaj chciałabym napisać o odkurzaniu. Nie chodzi o polerowanie Stoliczka, chociaż pewnie by to docenił. Dzisiaj będzie o renowacji zapomnianych zainteresowań. Zaraz! Przecież to jest blog, na którym rozmawiamy o literaturze! Poza tym temat zmór pasji już wałkowaliśmy! Co ma do tego chodzenie ze ścierką wokół innych dziedzin życia? Ano trochę ma.


Ostatnio mam przerwę w życiu zawodowym, kiepsko się czuję i trudno mi znaleźć sobie miejsce w domu. Taki stan nie sprzyja produktywności, ale refleksji owszem. Nie chciałabym na urlopie macierzyńskim/rodzicielskim kompletnie zapuścić się intelektualnie. Oczywiście dziecko zawsze będzie priorytetem, ale wierzę że między jedną pieluszką a drugą, uda mi się wygrzebać trochę czasu na rozwój. Mam ochotę nauczyć się programować. Chciałabym też wprowadzić w swoje życie więcej pracy twórczej.


W dzieciństwie sporo rysowałam, głównie postaci z komiksów, ale nie tylko. Trzymało mnie gdzieś do szesnastego roku życia. Teraz mam trzydzieści lat. Łatwo policzyć, kiedy pogrzebałam to hobby. Zresztą nie oszukujmy się, geniuszem nie byłam, chociaż radziłam sobie nieźle. Mimo wszystko, to jednak nie literatura. 

Teraz jednak nosi mnie, żeby temat malowania odkurzyć. Pomyślałam że narysuję dziecku kilka akwarelek do pokoiku. Gdzieś między lisem a żyrafą odkryłam, że znowu daje mi to masę radości! Z rozmachu zrobiłam kartkę na urodziny i kilka obrazków (nieudolnie obrobionych na komputerze), które mam nadzieję, ożywią bloga. Co w związku z tym? Myślę, że niedługo ruszę jakiś program graficzny, niestety jestem w tym zielona. Wiecie ja chodziłam do szkoły średniej dawno dawno temu, kiedy Internet był jeszcze młody, a co z a tym idzie, nie zawierał tutoriali ze wszystkich dziedzin życia.

Mam przesyt jeżeli chodzi o zakupy i wyznaję minimalistyczny stosunek do życia. Zresztą wiecie o tym, a jeżeli nie, to zapraszam na post Minimalisto, opamiętaj się! Wiem że kłóci się to z wizerunkiem zakopanego w książkach mola. Na szczęście żyję w XXI wieku, więc mogę całe stosy literatury upchnąć w czytniku. Chciałabym przekazać dziecku zbliżone podejście do życia. Wraz z zasadą, że najlepsze przedmioty to te, które człowiek wykonuje sam - w dobie konsumpcjonizmu tylko one mają duszę. 

Nie wykluczam, że nowe cele wpłyną trochę na Niebieski Stoliczek. W końcu to miejsce jest przede wszystkim dla mnie. Położę sobie obok książek kilka pędzli, a sam blog nieco ewoluuje (chyba że zepsuję) od strony technicznej. Literatura w dalszym ciągu pozostanie myślą przewodnią, kombinuję raczej co zbudować wokół niej.

Co mam jeszcze w planach? Nic, czas pokaże. Póki co idę czyścić pędzle:)

Jestem bardzo ciekawa czy i Wy odgrzebaliście jakieś dawno pochowane hobby, zainteresowania a może nawet pasje?


PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz