19 lis 2016

Baśniarz, Antonia Michaelis


Niektóre składniki trudno ze sobą połączyć. Gryzą się i już. Ewentualnie tworzą zakalec. Myślałam, że podobnie ma się sprawa z bajką i kryminałem. Bajka z elementami kryminału to jeszcze, ale co kiedy to do kryminału wkrada się bajka? Brzmi jak przepis na katastrofę, ale oto pojawia się "Baśniarz" i wszystkie teorie chowają się pod łóżko. Frustrujące, tym bardziej że książka zebrała same pozytywne opinie, więc miałam szczerą  ochotę się do czegoś przyczepić.



Dwa słowa o autorce


Niemiecka autorka książek dla dzieci. Jej pierwsza powieść dla młodzieży „Baśniarz”  w 2012 roku zdobyła nominację do Niemieckiej Młodzieżowej Nagrody Literackiej.  


O czym jest ta książka?


Przejdźmy do konkretów. Anna jest trochę dziwną dziewczyną u progu dorosłości, zafascynowaną muzyką i mocno wycofaną. Abel uchodzi za polskiego (!) handlarza narkotykami. Jak to bywa, dziewczyna czuje fascynację "złym" chłopcem. Ktoś, kto tworzy piękną baśń dla siostrzyczki nie może przecież być niebezpieczny. Zaczyna iskrzyć. Wtedy też pojawia się pierwszy trup. 

Wady książki


  • Nie ma książek bez wad, ale ja chyba dałam się zaczarować "Baśniarzowi". Głupio mi, ale nie mam się do czego przyczepić. 


Dlaczego warto przeczytać?

  • Piękny język. Określenie banalne, ale rzadko prawdziwe. W wypadku "Baśniarza" nabiera znaczenia. Każde zdanie jest dopieszczone. Nieprzesadzone. Wydaje się, że jest muzyką i poezją. Jednocześnie nie ma tu pretensjonalności, słownych nadużyć ani górnolotnych frazesów. Gdyby autorka napisała w ten sposób instrukcję obsługi pralki, przeczytałabym ją z przyjemnością. 
  • Bajkowość. Mam do niej słabość. Tutaj pięknie wplata się w historię i jednocześnie nie wystawia na cierpliwość nerwów czytelnika nastawionego na typowy kryminał. Przecież brat układający dla siostrzyczki bajkę nie narusza norm rzeczywistości, to nie to samo, co wilkołak atakujący zza drzewa. Bądźcie spokojni.
  • Dobrze ułożona intryga. Naprawdę. Nie jestem fanką kryminałów, ale niejeden (literacki) mord mam już za sobą. Tutaj autorka całkiem ładnie zamieszała.  Ostatecznie nie odgadłam, kto zabił.
  • Klimat. Wiem pod takie określenie można podciągnąć wszystko i nic. Ta książka ma coś w sobie. Senne miasteczko, pierwszy śnieg, nostalgia wisząca w mroźnym powietrzu.
  • Bohaterowie. Pięknie naszkicowani. Główna bohaterka patrzy na świat inaczej niż jej rówieśnicy. Jest introwertyczką z artystyczną duszą - człowiekiem mocno "wycofanym" w głąb siebie.  Zdaje sobie sprawę z tego, że żyje w bańce i raczej jej to nie przeszkadza. 


Reasumując


Bardzo dobra książka. Idealny towarzysz na śnieżne wieczory. Świetnie sprawdzi się w zestawieniu z kawą i cynamonowym ciasteczkiem. Jeden z niewielu kryminałów dla młodzieży, który mi się spodobał a to już coś znaczy. Chociaż podobno ja się na nie znam, więc równie dobrze możecie na tej recenzji wtopić. Polecam jednak sprawdzić.


Jestem ciekawa Waszych wrażeń z tej lektury. Co czytacie w śnieżne wieczory?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz