30 gru 2016

PODSUMOWANIE WYZWANIA CZYTELNICZEGO 2016: Islandzkie czytanki









Rok 2016 (nie)oficjalnie dobiegł końca. Ostatnio napisałam post o książkach, które udało mi się przeczytać w minionym roku. Dzisiaj czas podsumować Islandzkie czytanki. Nie za bardzo mam się czym pochwalić, chociaż formalnie wyzwanie zaliczyłam. Tęsknię za Islandią. W dalszym ciągu. Niestety z literaturą islandzką nie zrozumiałam się tak dobrze, jak z całą wyspą.




O co chodziło?

W ramach ISLANDZKICH CZYTANEK należało przeczytać przynajmniej jedną książkę islandzkiego autora, a najlepiej dziesięć - każdą z innego gatunku. Garść inspiracji umieściłam w poście Islandia czyta, ale co?.

Kto był ze mną?

Razem ze mną do akcji przystąpiło kilku zaprzyjaźnionych czytelników. Wyzwanie ukończyły autorki następujących blogów: Alicja ma kotaTu się czytaBlog o wysokim poziomie kultury. Bardzo Wam dziękuję za udział. :) Jeżeli kogoś pominęłam to proszę, napiszcie w komentarzu i wrzućcie link do recenzji - wszystko uzupełnię.


Jak mi poszło?

Raczej kiepsko. Udało mi się przeczytać cztery lektury: baśń, książkę fantastyczną, thriller oraz powieść historyczną. Dlaczego tak słabo? Niestety, ale liczba książek przetłumaczonych z języka islandzkiego na język polski jest alarmująco niska. W kryminałach jeszcze znajdzie się kilka powieści do wyboru, ale reszta kategorii zawiera jedną pozycję lub też nie ma nawet tyle. Poważnie. Na rynku panuje posucha. Nie spodziewałam się, że będzie aż źle. Oczywiście mogłam poszukać sobie czegoś po angielsku, najprawdopodobniej wybór jest większy. Mogłam też dokończyć rozpoczętą sagę. Nie wyszło - język mnie zraził. Jeżeli jesteście ciekawi zrecenzowanych przez uczestników wyzwania książek, zapraszam tutaj.



Jak Wam poszło? Sprostaliście tegorocznym wyzwaniom? Co planujecie na rok 2017?



PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz