25 mar 2017

Książka z zakończeniem, które wdeptało mnie w ziemię. Wpis gościnny.









Dzisiaj troszkę nietypowo. Zapraszam na wpisy gościnne, które pojawiły się na Niebieskim Stoliczku w ramach akcji #czytajznami zorganizowanej na fejsbukowej grupie Przeczytaj&Podaj Dalej. Pomysłodawcą i główną organizatorką jest Magda z bloga Save the Magic Moments. Zaprosiłam dziś do siebie trzy dziewczyny, które opowiedzą o książce z zakończeniem, które wdeptało je w ziemię. 


Immunitet, R. Mróz

Przez bardzo długi czas nie sięgałam po kryminały. Młodzieńcze doświadczenia z książkami Kinga utwierdziły mnie w przekonaniu, że ten gatunek nie jest przeznaczony dla mnie. Do czasu. Pewnego dnia, całkowitym przypadkiem, wpadła w moje ręce powieść Katarzyny Bondy „Tylko martwi nie kłamią”. Doskonale pamiętam jak fabuła pochłaniała mnie bardziej i bardziej z każdą przeczytaną stroną. Po tej pozycji przyszła pora na kolejne i kolejne. Dziś mogę powiedzieć, że powieści detektywistyczne (czy też kryminalne, jak kto woli) to jedne z moich ulubionych czytadeł.

Zastanawiając się nad pozycją, której zakończenie wbiło mnie w fotel, rozważałam niemal wyłącznie tytuły związane z autorami kryminałów właśnie. Niemal każda kolejna, przeczytana przeze mnie książka z tego gatunku, posiadała zaskakujący finał (to najbardziej w nich lubię). Wybór padł jednak na „Immunitet” Remigiusza Mroza (choć niewiele brakowało, by stała się nim „Trzydziesta pierwsza” K. Puzyńskiej). 

Kolejna część z serii o utalentowanych i nieco kontrowersyjnych prawnikach (czyli Chyłce i Zordonie) dotyczy oskarżenia skierowanego przeciwko wybitnemu sędziemu. Rzecz jasna bohaterowie podejmują się obrony, nie przejmując się specjalnie przejmując się tym, czy zarzuty są prawdziwe. Nieoczekiwane zwroty akcji, zaskakujące zdarzenia, tajemnicze zniknięcie jednego z prawników- takimi atrakcjami częstuje nas autor. I nie ma w tym właściwie niczego dziwnego. Nawet samo zwieńczenie wątku sądowego nie powala z nóg. 

Dlaczego zatem zdecydowałam się wybrać akurat tę książkę? Odpowiedź jest prosta: ze względu na perypetie pierwszoplanowych postaci. Nieoczekiwanie dla niej samej, Joanna Chyłka dowiaduje się o swoim odmiennym stanie. Tak, tak. To wcielenie samicy alfa, o wizerunku, zdawałoby się, kompletnie nie przystającym do obrazu matki, odbiera informację o tym, że jest w ciąży. Po serii alkoholowych dni nawet nie jest pewna, kim jest ojciec dziecka. Wiadomo tylko jedno, nie jest nim Kordian (choć pewnie on sam, nie miałby nic przeciwko temu). 

Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Przyznam szczerze, że po pierwszym szoku, zaczęłam odczuwać niesmak, choć może lepiej byłoby nazwać to uczucie niezadowoleniem. Do dziś sądzę, że takie zakończenie wydaje się nieco wymuszone. Trochę tak, jakby autorowi (nie umniejszając jego talentu) zabrakło pomysłu na element łączący dotychczasowe tomy z tymi, które dopiero mają powstać. Mam nadzieję, że następna część serii pozwoli mi zweryfikować poglądy. Oby.

Spodobała Ci się recenzja? Zajrzyj na bloga Zakręcony belfer.





Margo, T. Fisher

Temat dosyć trudny, ponieważ wiele książek, kończy się na pewien sposób wyjątkowo, niespodziewanie a także zaskakująco. 

Chyba tak najbardziej wbiło mnie w fotel, zakończenie książki Margo. Jest to młodzieżowy thriller psychologiczny, o młodej dziewczynie, wychowującej się w zapomnianym przez świat miasteczku. 

Razem ze swoją matką, mieszkają w starym zniszczonym domu, który dziewczyna nazywa „pożeraczem”. 

Margo nie ma lekko, jej matka nie odzywa się do niej, traktuje ją jak służącą, dlatego dziewczyna od najmłodszych lat, zmuszona jest po kryjomu zdobywać jedzenie, pieniądze. Trudno jest sobie wyobrazić, co czuje małe dziecko w chwili gdy matka przechodzi przemianę, przestaje się do niego odzywać, cały czas na nie krzyczy, a zaczynają się liczyć dla niej jedynie mężczyźni, płacący jej za usługi seksualne. 

Samo miasteczko nie słynie z najlepszej opinii, ciemne zaułki w których kryją się narkomani i niebezpieczni ludzie, skutecznie odstraszają przyjezdnych. 

Ale ok, miało być o zakończeniu. Co mnie tak zaskoczyło? Przemiana bohaterki. Gdy ją poznajemy jako małą dziewczynkę i obserwujemy jak dorasta, jak walczy o lepsze życie, jaką empatią darzy innych, nigdy nie przypuszczaliśmy, że jej droga życiowa pójdzie w tak nieoczekiwanym kierunku. 

Więcej wam nic nie napiszę, musicie przeczytać sami. Ja z mojej strony bardzo serdecznie polecam. 

Od tej książki nie można się oderwać :)

Spodobała Ci się recenzja? Zajrzyj na bloga  Yakie Fayne.

Dziękuję dziewczynom za artykuły, cieszę się, że mogłam wziąć udział w akcji. Mam nadzieję, że propozycje książek Wam się spodobały.

A zakończenie której książki wdeptało  w ziemię Was?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz